Rezydentury – postępowanie kwalifikacyjne w pięciu prostych krokach

Rezydentury – postępowanie kwalifikacyjne w pięciu prostych krokach

4 komentarzy

A więc stało się. LEK napisany, jego wyniki opublikowane. Przeciętny piszący zdobył ok. 70% możliwych punktów, a więc teraz pozostaje tylko… no właśnie, co? Przyjrzyjmy się więc procedurze kwalifikacyjnej.

W niniejszym tekście pokrótce omówię czynności, jakie każdy z tegorocznych świeżo upieczonych lekarzy z pełnym PWZ powinien wykonać w celu rozpoczęcia kształcenia podyplomowego.
N.B.: artykuł jest skierowany przede wszystkim dla lekarzy, jako że mogę korzystać z własnego doświadczenia. Niemniej procedura dla lekarzy dentystów wygląda podobnie.

Krok pierwszy: spełnienie wymagań

Oczywista oczywistość, ale praktyka pokazuje, że trzeba wspomnieć. Żeby nie przedłużać – upewnijcie się, czy spełniacie poniższe warunki:

  • Zdany(zaliczony) LEP/LEK – wynik ≥ 56%
  • Zakończony staż – wypełniona książeczka stażowa z opinią opiekuna złożona w Izbie Lekarskiej
  • W przypadku aplikowania na rezydenturę – nieposiadanie tytułu specjalisty. Osoby, które zmieniają rezydenturę (zrezygnowały z poprzedniej przed jej ukończeniem), mogą ubiegać się o jej ponownie rozpoczęcie.

Choć jestem przekonany, że prawie nikt tego dokładnie nie przeczyta, mimo wszystko zalecam szczegółowe zapoznanie się z:

Krok drugi: wybór specjalizacji

Zdecydowanie najważniejszy krok. Planujemy w przyszłości napisać o tym na BML bardziej szczegółowo. Przykładowe pytania, które należy sobie postawić, zanim ostatecznie zdecydujecie to m.in:

  • Czy ta specjalizacja mnie interesuje?
  • Jakie będą potencjalne możliwości rozwoju?
  • Ile będę zarabiał(a)? Jak szybko zwiększać się będzie moja pensja?
  • Jakie są perspektywy zatrudnienia na rynku polskim / zagranicznym z danej specjalizacji? Czy będą problemy ze znalezieniem innego miejsca pracy, czy będę przywiązany(a) do jednej placówki?
  • Jakie będą przewidywane warunki pracy:
    • czy będzie realna możliwość wzięcia urlopu macierzyńskiego, urlopu wypoczynkowego?
    • czy znam mojego przyszłego szefa?
    • jakiej spodziewam się atmosfery w pokoju lekarskim: ciszy i spokoju czy ciągłego słuchania dowcipów kolegi / koleżanki?
    • czy zależy mi na obecności (bądź braku) znajomych ze studiów?

Są ludzie, którzy pół roku wcześniej rozpytują wszystkich dookoła, gdzie warto się “zahaczyć”. Inni z kolei, idą na zupełny żywioł – co będzie, to będzie. I jedni i drudzy są w błędzie.

Nie da się wszystkiego przewidzieć – w szpitalu z najlepszą renomą możesz trafić na opiekuna – psychopatę, z kolei w rzekomo unikanym przez wszystkich oddziale możesz trafić na prawdziwego lekarza-mentora, który nauczy Cię prawdziwego fachu. Jak zawsze, należy znaleźć złoty środek i zachować zdrowy rozsądek. Jednak knowledge is power i nie zaszkodzi zawczasu dowiedzieć się trochę o poniższych kwestiach:

Program specjalizacji

Wspomniany po raz drugi. Jest to bodajże jedyny dokument, który naprawdę musicie przeczytać w całości. Jeszcze raz link

Wywiad środowiskowy

W naszym środowisku, pomimo XXI wieku, Internetu, e-maili i portali społecznościowych i tak niestrudzenie prym wiedzie poczta pantoflowa. Stare, sprawdzone rozwiązanie, choć mało efektywne. Pytajcie znajomych, kolegów, przyjaciół, sąsiadów, listonosza, panią z kasy w Biedronce – a nóż widelec traficie na jakąś przydatną informację, że “W szpitalu XXX zwolniło się jedno miejsce, które ordynator trzymał dla syna, który jednak wyjechał do Niemiec”.

Rozsyłajcie spam do znajomych z roku wyżej, nagabujcie ich na Facebooku, dzwońcie i proście o poradę. Przeglądajcie wątki na listach dyskusyjnych, fanpage’ach i forach. Te ostatnie są trochę bronią obosieczną, bo mogą łatwo wprowadzić Was w błąd (mogą przecież pisać chętni, chcący zniechęcić potencjalnych konkurentów!) – dlatego wszelkie niepokojące Was informacje weryfikujcie.

Nie ustawajcie w poszukiwaniach. Niech pieką Was oczy od ślepienia w monitor i zasychają gardła od gadania. Nie wstydźcie się prosić znajomych o rady – zrehabilitujecie się innym razem. Teraz, w te ostatnie kilka dni, to Wasza przyszłość jest najważniejsza.

Miejsce odbywania specjalizacji

Koniec końców najistotniejszy czynnik decydujący o tym, czy najbliższe lata będą dla Was miłym doświadczeniem czy udręką.
A więc chcesz być internistą? Ok – a w jakim szpitalu? Na którym oddziale? Czy znasz tamtejszego ordynatora / profesora? Czy rozmawiałeś z nim kiedykolwiek, miałeś okazję przed nim zabłysnąć, udzielałeś się w Kole Naukowym? Jeśli nie, bądź spokojny – nie wszystko stracone. Po prostu nie masz tych kilku dodatkowych punktów w oczach szefa, ale to nie znaczy, że masz punkty ujemne.
Większość absolwentów ma raczej marne doświadczenie w udzielaniu się w SKN.

Dowiedz się (wkupiając się w łaski sekretarki), kiedy profesor / ordynator ma trochę luźniejszy dzień i odwiedź go. Przedstaw się, postaraj się zrobić dobre wrażenie. Możesz na tym tylko zyskać – jeśli zrobisz złe wrażenie, to znaczy, że i tak nie czułbyś się dobrze pracując tam, jeśli dobre – masz większe szanse w przypadku remisu i wygrywasz na starcie przychylne nastawienie. Nie pisałeś prac naukowych i nie odkryłeś leku na AIDS? Trudno, pochwal się, że w wakacje wpinasz się na sześciotysięczniki, żeglujesz, jeździsz na snowboardzie – cokolwiek, byle byłaby to prawda. Kłamstwem przegrasz – albo od razu, albo kiedyś w przyszłości.

Tryb rezydentury

W praktyce są dwa: rezydentura, czyli Państwo płaci Ci pensję i tzw. tryb pozarezydencki, czyli z reguły zwykła umowa o pracę, jak to drzewiej bywało. Jedno wcale nie musi być gorsze od drugiego.

Plusy rezydentury to m.in.:

  • gwarancja zatrudnienia
  • stały dochód minimalny wypłacany regularnie
  • łatwiejsze warunki zmiany miejsca odbywania specjalizacji
  • pewien stopień uniezależnienia od przełożonych – jesteś zobligowany do wypełnienia programu specjalizacji i utrudnianie tego przez Twojego przełożonego (np. poprzez takie ustalanie grafiku, który uniemożliwia wyjazd na kursy) jest łamaniem prawa

Plusy trybu pozarezydenckiego to z kolei m.in.:

  • uwolnienie się od ram czasowych ukończenia specjalizacji narzuconych przez MZ w przypadku umowy rezydenckiej – jeżeli np. planujesz w połowie specjalizacji wziąć 2 lata bezpłatnego urlopu i wyjechać do Afryki z Lekarzami bez Granic, zapomnij o rezydenturze – wszelkie poślizgi są w jej przypadku mocno problematyczne
  • nierzadko rozpoczynając specjalizację, młody lekarz podpisuje tzw. “lojalkę”, czyli umowę o pracę na czas określony, często dłuższy niż okres specjalizacji – może się zdarzyć że będzie to korzystną gwarancją zatrudnienia i lepszym argumentem np. w banku w trakcie brania kredytu
  • rzadko, ale jednak zdarza się, że pensja w trybie pozarezydenckim jest dużo wyższa niż ta z rezydentury (zwłaszcza z dyżurami) – znam ludzi, którzy mieli wystarczająco punków z LEP/LEKu, a jednak decydowali się na zwykłą umowę o pracę.

Krok trzeci: wypełnienie wniosku elektronicznego

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, czas najwyższy. Zostało bowiem już tylko kilka dni do końca rekrutacji!
Szczegółowa procedura składania wniosku o otwarcie specjalizacji (zarówno w trybie rezydentury jak i trybie pozarezydenckim) znajduje się na stronie CMKP

N.B.: Pamiętaj, że wypełnienie wniosku trwa co najmniej kilka minut. Nie zwlekaj z tym do ostatniej chwili, bo może się okazać, że trafisz na okres przeciążenia serwerów i nie zdążysz!

Pikanterii wyboru specjalizacji dodaje codziennie aktualizowana statystyka ilości już złożonych wniosków. Dla wciąż niezdecydowanych, oraz tych z bardzo słabym wynikiem z LEK/LEPu zapewnia to emocje rodem z zakładów bukmacherskich podczas wyścigu koni. Tworzy to szarą strefę spekulantów, którzy do ostatniej chwili zwlekają z decyzją. Ty tak nie rób. To nic nie da. No chyba, że masz pociąg do hazardu.

Krok czwarty: złożenie wniosku do Urzędu Wojewódzkiego / Wojewódzkiego Centrum Zdrowia Publicznego

Masz regulaminowo 3 dni od wypełnienia formularza od końcowego terminu złożenia wniosku w formie elektronicznej (czyli w obecnej rekrutacji do 3 października) do czasu złożenia kompletu podpisanych (!) i skserowanych (!) dokumentów do odpowiedniej jednostki administrującej proces rejestracji kandydatów – wymienionej na liście ze statystyką.

Przy okazji: w Internecie widnieje informacja o potrzebie przyniesienia ze sobą “kopii poświadczonej za zgodność z oryginałem…” – i tu wymieniane po kolei są różne dokumenty. O ile w sekretariacie faktycznie zostawiamy kopie wspomnianych dokumentów, okazując oryginały, o tyle jakieś specjalne zaświadczenie wcale nie było konieczne (przynajmniej jak ja je składałem) – a więc jeden spacer do notariusza mniej.

Krok piąty: trzymanie ręki na pulsie

Wybrałeś specjalizację i miejsce, wypełniłeś elektroniczny formularz, złożyłeś już wszystkie wymagane dokumenty? Pani w sekretariacie znacząco kiwnęła głową, że to naprawdę już wszystko? Nieistotne. Kontroluj sytuację – regularnie odwiedzaj stronę CMKP i UW/WCZP w poszukiwaniu komunikatów, zagaduj znajomych z roku, czy już coś wiedzą. W między czasie odwiedzaj swój wymarzony oddział i dopytuj przyszłego szefa o szczegóły – np. termin rozpoczęcia. Nie mówię, żebyś wolontaryjnie pracował jeszcze przed wynikami, wręcz odradzam. Ale szef bardzo lubi mieć zaangażowanych pracowników, często nawet jeśli nie mieli wyśrubowanego wyniku. Poza tym, jeśli nie uda Ci się w tym rozdaniu – a planujesz spróbować jeszcze raz – to zwiększasz swoje szanse na wiosnę.

Wyniki mojego procesu rekrutacyjnego widziałem bodajże w pierwszym tygodniu listopada. Jeśli się dostaniesz, formalnie masz 3 miesiące na rozpoczęcie specjalizacji – jeśli więc nie odpocząłeś przed LEKiem a szef nie naciska na jak najszybsze zakasanie rękawów – zrób sobie wakacje. Długie. Prawdopodobnie najdłuższe w przeciągu najbliższych kilku(nastu) lat!

Powodzenia!

PS. Nie zapomnij, że w przypadku niedostania się na listę w pierwszej turze, masz możliwość odwołania się od wyniku – co roku kilka dodatkowych osób rozpoczyna w ten sposób wymarzoną specjalizację.

Przeczytaj również

Musisz się zalogować

Dodawanie komentarzy jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się
4 komentarzy
avatar pasternak
pasternak
08.09.2016 21:57:19
"Dowiedz się (wkupiając się w łaski sekretarki), kiedy profesor / ordynator ma trochę luźniejszy dzień i odwiedź go. Przedstaw się, postaraj się zrobić dobre wrażenie. Możesz na tym tylko zyskać – jeśli zrobisz złe wrażenie, to znaczy, że i tak nie czułbyś się dobrze pracując tam, jeśli dobre – masz większe szanse w przypadku remisu i wygrywasz na starcie przychylne nastawienie." Składam na rezydenturę do innego województwa i nie dam rady pojechać tam prze zakończeniem całej procedury. Chciałabym dostać się na klinikę, więc istnieje spore ryzyko, że ordynator ma już kogoś innego upatrzonego. Czy Twoim zdaniem byłby sens takiego "przedstawiania się" np. telefonicznie czy listownie? Pozdrawiam
avatar euterpe
euterpe
18.11.2016 04:31:57
A ja mam trochę inne pytanie... Jeżeli zdecyduję się specjalizować w trybie modułowym i wybiorę np. neonatologię lub onkohematologię dziecięcą, czy mogę potem "dorobić" te 2 lata do pełnej specjalizacji z pediatrii? Szczególnie interesuje mnie to w kwestii neonatologii.. Czy może lepiej odwrotnie - najpierw pediatria a potem neonatologia?
avatar Anonim
Anonim
07.12.2016 15:56:36
Witam. Jak jest z odwolaniami? Czy są one składane automatycznie czy trzeba samemu? Wybieranych jest x liczba osób (x=ile zostalo miejsc rezydenckich nierozdanych na inne specjalizacje) od najlepszego wyniku czy zależy to tez od specjalizacji jaka się wybiera?
avatar Anonim
Anonim
17.08.2017 22:47:49
Witam. Czy ktoś orientuje sie jak ma wyglądać składanie wniosku w sesji jesiennej 2017? Czy ktoś jeszcze ogarnia nowy system :P?

Ta strona korzysta z ciasteczek, a także ma określoną politykę prywatności. Dowiedz się więcej. 

Rejestracja grafika

Ta akcja wymaga zalogowania

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się