8 powodów, dlaczego manifestacja rezydentów nic nie da – perspektywa lekarza emigranta ze Szwajcarii

19 komentarzy

Tekst ten nawiązuje do niedawnych wydarzeń zainicjowanych w gronie młodych lekarzy z Porozumienia Rezydentów oraz jest odpowiedzią na list otwarty „Lekarz Emigrant: strajk to jedyna opcja”. Moim zdaniem manifestacja jest z góry skazana na porażkę a piszę to z dystansu, zarówno emocjonalnego, materialnego jak i fizycznego. Myślcie o przyszłości. O Waszych rodzinach, planach, perspektywach. Myślcie o tym, że idąc na wojnę z chamstwem i prostactwem – wojnę tę musicie przegrać. Bo nie uda Wam się walczyć ich metodami…

1

Po pierwsze, strajk ma szanse powodzenia wtedy i tylko wtedy, kiedy macie poparcie społeczne. Władza boi się tylko przy urnie wyborczej a fakty znaczenia nie maja. Dlatego od dziesiątek lat mamy w Polsce niekonstytucyjny KRUS i wiele innych dziwacznych rozwiązań.

2

Po drugie, ze strajkiem musicie trafić do odbiorcy. A Wy go przeceniacie. Statystyczny Janusz jest poirytowany oczekiwaniem na termin porady – ta ma być szybko, gratis i najlepiej u profesora… Jego Grażyna również, ludzie nie wiedza nawet, że medycyna trwała 6 lat, że był staż podyplomowy, co to rezydentura. Doskonale wiedzą, że konowały "nic nie umiom, za nauke nie zwracajom, na ludzkiej krzywdzie sie dorabiajom, na dyżurach za 5000 śpiom i tylko pinindzy kcom". Tutaj autor cyklu Lekarz Emigrant inwencji nie docenia – niech poczyta, że lud domaga się lustracji garaży krwiopijców szkodników spiskowców przeciwko władzy ludowej… Myślę, że co prawda czasy się zmieniły i aktyw robotniczo-chłopski nie będzie bił warchołów w kitlach i bumelantów… Ale kto wie. Całkiem na poważnie – sprawa jest przegrana z góry. Janusze cieszą się z pińcet i rząd byłby naiwny, gdyby nie powiedział "dobrze, dajmy pazernym konowałom ale musimy zabrać pińcet"… Samo to zdanie sprawiłoby Wam Jesień Średniowiecza na SORach…

3

Po trzecie, są rezydenci i rezydenci. Rezydenci, których wrzuca się na SORy – srory i przeprowadza Vernichtung durch die Arbeit, protegowane rezydenci-plecaki oraz ciche myszki, które nie podskoczą i się nie zbuntują, zgodnie z zasada tisze jediesz, dalsze budiesz.

A jak wygląda wasza organizacja, ilu specjalistów od Public Relations zatrudniliście? Rezydenci bez doświadczenia że będziecie zastraszani, przekupywani i mamieni obietnicami bez pokrycia? Minister was olał i każdy następny także to zrobi. Dostał Towarzysz R. chociażby upomnienie od Samorządu czy ktoś postarał się o skargę i podpisał się pod zgłoszeniem do Izby o postawę etyczną… Nie? A dlaczego? Bo nikt nie ma jaj na tyle i wie że jak takiemu podskoczy choćby i w słusznej sprawie to musi potem robić kurs wózka widłowego…

4

Po czwarte, nie macie planu B, bo jaki on miałby być? Niezależnie od wszystkiego i tak pójdziecie do WODKAMów po skierowania, nawet jak będą pluli w twarz czy szykanowali. Bo co zrobicie? Obrazicie się i nie weźmiecie tego, co dają? Bądźmy realistami. O rezke się ludzie zabijają. Bo jaka jest alternatywa? Żadna. Te ochłapy, które są, to jedyna alternatywa dla wolontariatu. O tym władza wie i wie, że cokolwiek zrobią, to i tak to oni maja karty. Gdyby tak skasować rezydentury i pieniądze dać na etaty to doskonale wiecie, że luminarze polskiej medycyny na etatach pozatrudniają swoje familie lub kochanki i kochanków, a Wam zostanie wolontariat.

5

Po piąte, straszenie emigracja – to strachy na lachy. Bo żaden z rządów nie myśli w perspektywie wieloletniej, myśli o perspektywie kadencji, a po nim to choćby potop lub "kamieni kupa".

6

Po szóste, emigracja to nie lek na cale zło. Niemcy z gumy nie są, pracuje się nie u siebie, pracuje się w obcym języku i w związku z tym zmęczenie robi swoje. Ponadto to zależy jak leży. Jak pojedziecie do Monachium, Berlina czy Hamburga to pieniądze są te same z TVA (Tarifverträge Ärzte), a koszty mieszkania o wiele wyższe niż w Brandenburg czy Ruhrgebiet. Jak dostaniecie się do zacnego obozu pracy jakiejś medycznej sławy, to tyracie w strachu na niepłatnych Überstunden albo przenosicie się gdzieś, gdzie brak sław, ale Was trochę bardziej respektują i walka z lokalnymi autochtonami-konkurentami nie jest tak nasilona. Bo na emigracji – a piszę to jako emigrant – do ciężkiej pracy to nas widzą pierwszych, natomiast do profitów czy awansu to już niekoniecznie. Brzmi znajomo? Darmowych obiadów brak.

7

Po siódme – zauważcie zmiany. Medycyna psieje. W całej Europie. Na zachodzie zaczynają oddziałami rządzić ignoranci managerowie polityczni po lipnym MBA, gdzie to oni są do premii i decyzji, nawet nie Chefarzt. W Szwajcarii w latach jeszcze 90tych zarobki Chefarzta wynosiły spokojnie 2 miliony CHF rocznie, dziś jakieś max. 20% tego. Biurokracja jest wszechobecna i jest jej coraz więcej, nie tylko w Polsce.

W Niemczech, jak mieszkasz we Frankfurcie nad Menem i chcesz żyć na wysokim poziomie, to też zasuwasz z nadgodzinami, bo po zapłaceniu czynszu, ubezpieczenia zdrowotnego, przedszkola za dzieci niewiele zostaje w kieszeni… kojarzy się z czymś, prawda? Niewielka cześć zarabia dobrze, przy czym na zachodzie wielu politycznie ustawionych jest jak u nas, w rodzimym kraju. Może fasada inna, ale koledzy nie pozwolą zginąć. Reszta musi tyrać na chleb. Bez złudzeń.

8

Po ósme, miejcie trochę godności do siebie samych. Zdaje sobie sprawę, że macie rację, ale od wielu lat na świecie nikogo nie obchodzi prawda. Liczy się siła pieniędzy. Jeśli ta manifestacja ma być grupową psychoterapia i happeningiem to idźcie, ale – wiedzcie, że i tak przegracie. Taki coming out. Władza wam nie da, bo musi i sami o tym dobrze wiecie. Nie chce wam defetystycznie woli walki odbierać, ale – realnie rzecz biorąc – macie jakiekolwiek nadzieje?

Trzymam za Was kciuk i kibicuję, ale nie mam złudzeń. Uczcie się od polityków i lobbystów – uczcie się, jak się w kuluarach sprawy załatwia. Doskonale wiecie, że w życiu nic nie ma za darmo i nikt Wam niczego nie sprezentuje, jakkolwiek postulaty słuszne to przegrywacie z arytmetyka głosów wyborczych. Politycy ustępując Wam stracą poparcie, otworzą drzwi do roszczeń kolejnych grup typu nauczyciele, strażacy, służba celna, policja… a elektorat jest rozczarowany. Rząd nie ustąpi Wam ani o milimetr, powiedziałbym. że prędzej wyśle prewencje do pałowania konowałów, niż Wam coś da

Swoja drogą, wobec młodych lekarzy rząd ma długoletni plan upokorzeń. Zwiększając limity przyjęć na studia medyczne, ignorują głosy ekspertów, którzy zasadniczo powtarzają Wasze słowa – że to nie polepszy dostępności obywateli do leczenia, bo pieniędzy w systemie jest za mało. Nie miejcie złudzeń, że politycy nie wiedzą, co robią… To cyniczna kalkulacja. Za kilka lat rezydentura będzie dobrem jeszcze bardziej rzadkim i poszukiwanym, a młodych lekarzy czeka jeszcze większe upodlenie.
Myślcie o przyszłości. O Waszych rodzinach, planach, perspektywach. Myślcie o tym, że idąc na wojnę z chamstwem i prostactwem – wojnę te przegrać musicie. Bo nie będziecie walczyć ich metodami…

Pamiętajcie, że Wasza autonomia zagraża egzystencji wielu latyfundiom ordynatorsko-profesorskim . Autonomie ta rozumiem jako orwellowski bunt przeciwko dwójmysleniu. Albo jak A.Huxley zaszeregował alfy i epsilonów… Wasze miejsce jest w szeregu i jest dokładnie tak, jak pisał Orwell – ludzie są śmiertelni, ale idea partii jest nieśmiertelna. Wielu z Was siedzi cicho ale myśli co zrobić, by wejść do systemu i zająć miejsce dotychczasowych oligarchów.

Zastanówcie się, w imieniu kogo chcecie walczyć. Chamstwu i prostactwu należy się przeciwstawić "siłom i godnościom osobistom". Chamstwu rządowemu i ministerialnemu również.

Nie myślcie sobie ze jestem Besserwisserem. Czasami spojrzenie na pewne sprawy zmienia się z odpowiedniej perspektywy. Z perspektywy odległości i czasu.

Pozdrawiam Was serdecznie.

Przeczytaj również

Musisz się zalogować

Dodawanie komentarzy jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się
Wczytywanie komentarzy

Ta strona korzysta z ciasteczek, a także ma określoną politykę prywatności. Dowiedz się więcej. 

Rejestracja grafika

Ta akcja wymaga zalogowania

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się