Aborcja: perspektywa ginekologa

Aborcja: perspektywa ginekologa

13 komentarzy

Jestem lekarzem ginekologiem. Korzystając z chwili medialnej ciszy, chciałem zabrać głos w temacie aborcji. Jestem świadomy, że staję na przegranej pozycji – bardzo trudno jest wypowiedzieć się w tak delikatnym temacie w sposób merytoryczny i nie popaść w moralizatorstwo, demagogię lub wręcz nietakt, raniąc czyjeś uczucia. Nie jestem alfą i omegą, nie mam patentu na nieomylność. Im dłużej pracuję, tym mniej wyraźna staje się dla mnie granica etyczności, a pojmowaniu prawdy bliżej jest, delikatnie mówiąc, koncepcji Tischnera niż Arystotelesa…

Medycyna rozwija się w zawrotnym tempie. Codziennie publikowane są nowe artykuły, doniesienia i wytyczne. Odkrywamy nowe leki, techniki operacyjne oraz schematy leczenia. Przeszczepiamy twarze, serca, nerki i wiele innych narządów. Przesuwamy granicę życia i śmierci, zdrowia i choroby. Rozwijamy leczenie wewnątrzmaciczne, terapie genomowe, immunoterapie. Nowe odkrycia tworzą nowe problemy, odpowiedzi rodzą kolejne wątpliwości. Dla przykładu: proste, zdawałoby się, pytanie „kto jest moją mamą?” nie ma jednoznacznej odpowiedzi dla dziecka, które zostało poczęte w technice wspomaganego rozrodu z komórki jajowej jednej kobiety z wszczepionymi mitochondriami od innej… Dynamiczny rozwój medycyny zmusza nas do ciągłego zastanawiania się nad jej kwestiami etycznymi. Jedną z takich problematycznych tematów jest terminacja ciąży.

W ostatnich tygodniach w opinii publicznej wielokrotnie podnoszony był temat aborcji. Skrajne grupy stykały się ze sobą, ale nie rozmawiały. Słyszały siebie, ale nie słuchały. Przypomina to sytuację z I wojny światowej, kiedy Francja i Niemcy prowadziły wojnę okopową. Była to walka na wyniszczenie, która do niczego nie prowadziła. Spróbujmy zatem zrozumieć, że w przypadku tak trudnym i drażliwym jak aborcja nie ma łatwych i oczywistych rozwiązań. W niniejszym tekście przedstawię ten problem przede wszystkim z mojej medycznej perspektywy, starając się jednocześnie zrozumieć głosy innych stron. Zacznijmy więc od początku…

Początek życia

Z punktu widzenia biologii i genetyki początkiem rozwoju człowieka jest zapłodnienie. Jest to fakt – powstaje unikatowa istota, posiadająca swój osobisty materiał genetyczny. To istota jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna. To, czy ma on duszę i w tym kontekście jest traktowany jako człowiek, pozostaje do dziś sporem filozoficzno-religijnym, którego rozstrzygnięcie pozostawiam mądrzejszym ode mnie. Z perspektywy nauki nie ma wątpliwości – zapłodniona komórka jajowa, zygota, jest nowym życiem.

Następnie dochodzi do implantacji i dalszego rozwoju. To newralgiczny moment, kiedy życie jest w 100% zależne od matki. Tak samo jak człowiek w śpiączce jest zależny od pomocy innych ludzi. Jest to zatem życie zależne. Przyjęcie tego faktu jest fundamentalne dla dalszych rozważań niezależnie, czy jest się zwolennikiem, czy przeciwnikiem aborcji.

Stan prawny

Zgodnie z aktualnymi przepisami, szczegółowe warunki, w których przerwanie ciąży może być dokonane reguluje Art. 4a ust.1 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, który brzmi:

Art. 4a. 1. Przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza w przypadku, gdy:
1) ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej
2) badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu
3) zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego

Zagrożenie życia i zdrowia matki

Jeśli chodzi o kwestię etyczną, osobiście mam wrażenie, że najmniej kontrowersji budzi sytuacja, w której ciąża zagraża zdrowiu i życiu matki. Należy tutaj zaznaczyć, że ustawodawca jednoznacznie nie definiuje, o jakim zagrożeniu zdrowia mowa . Jednakże, zgodnie z praktyką lekarską, aborcja jest proponowana kobietom, u których z bardzo dużym prawdopodobieństwem nie można wykluczyć nagłego pogorszenia się stanu ogólnego lub bezpośredniego zagrożenia życia. W tym konkretnym przypadku to dziecko ratuję matkę. Poświęca się życie dziecka, które trwałoby zazwyczaj nie więcej niż kilkanaście tygodni, dla matki. W obliczu takiego problemu nawet najbardziej doświadczeni ginekolodzy nie pozostają obojętni na tragizm wyboru, przed którym stają. Z jednej strony ratujemy matkę, bardzo chorą pacjentkę, z drugiej – kończymy życie od niej zależne.

Nadmienię, choć nie jestem w tym temacie ekspertem, że argument “wyższej konieczności”, czy “mniejszego zła”, jakim jest sytuacja ratowania życia matki, zdaje się być akceptowany przez wiele religii, jak i nurty filozoficzne i etyczne.

Prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu

Drugą sytuacją dopuszczającą przerwanie ciąży w Polsce jest podejrzenie znacznego uszkodzenia płodu, np. bezmózgowia. To ona w aktualnym publicznym dyskursie powoduje najwięcej sprzecznych emocji. Na potrzeby argumentacji kobieta jest sprowadzona do osoby podtrzymującej życie istoty chorej, która i tak umrze po „odłączeniu”. Oczywiście opisywano przypadki kilkunastodniowego przeżycia dzieci z tym zaburzeniem, jednak zawdzięczają je interwencjom medycznym, bez których umarłyby zaraz po porodzie.

Komisja ds. zasadności przerwania ciąży

Temat uporczywej terapii jest wszystkim lekarzom dobrze znany. Przypadki te są łudząco podobne do tych związanych z kwestią śmierci mózgowej. Musimy odpowiedzieć na pytanie, czym różni się życie wewnątrz- od zewnątrzmacicznego? Według aktualnej praktyki lekarskiej, aby stwierdzić przesłanki do zakończenia ciąży, zgodną opinię musi wyrazić dwóch lekarzy z różnych ośrodków. Z racji znacznego niedoboru lekarzy taka sytuacja w wielu przypadkach nie jest możliwa do osiągnięcia.

Pytaniem otwartym pozostaje, czy warto byłoby wdrożyć regulacje analogiczne do procedury orzekania o śmierci mózgu w przypadku przerwania ciąży. Komisja składająca się z 2 ginekologów oraz neonatologa/pediatry orzekałaby o możliwości wykonania tej procedury. Rozważyć należy także, czy nie byłoby zasadne, aby komisja pochodziła np. z innego miasta, co ucięłoby podejrzenia o jej ewentualną stronniczość i niezawisłość. Dodatkowo pomocne wydawałoby się stworzenie szczegółowego protokołu – uregulowanie ustawowe lub za pomocą rozporządzenia byłoby krokiem w kierunku większej przejrzystości oraz transparentności procedury przerywania ciąży.

Kryteria stwierdzenia wad płodu

Osobnym problemem pozostaje kwestia definicji ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu, która jest niezwykle szeroka i dotyczy znacznego spektrum zaburzeń. Dla zobrazowania możliwości interpretacyjnych w ramach dyskusji warto przytoczyć skrajne sytuacje. W kontrze do wspomnianego wcześniej przypadku bezmózgowia, stoją płody z „drobnymi” z pozoru wadami. Brak przedramienia, gałki ocznej, niedorozwój podudzia także mieszczą się w tej definicji ustawowej. Są to nieodwracalne uszkodzenia płodu i z relacji wielu osób stanowiły lub mogą stanowić wskazanie do ukończenia ciąży. Przykładem, którego nie zapomnę, była pacjentka z wrodzonym brakiem przedramienia, dosyć sprawnie radząca sobie w życiu, która dokonała aborcji z powodu wystąpienia takiej samej wady u swojego dziecka.

Możliwość przerwania ciąży we wspominanych przypadkach, biorąc po uwagę, między innymi, rozwój metod transplantacji kończyn, budzi znaczny niepokój etyczny. Dlaczego mamy prawo zakończyć życie dziecka z niepełnosprawnością stwierdzoną in utero, a po porodzie już nie? Czy to nie jest pewna dyskryminacja osób niepełnosprawnych? Jako państwo staramy się takim ludziom umożliwić względnie normalne życie, oferując rehabilitację, pracę w chronionych zakładach pracy, a nawet wzięcie udziału w specjalnie przygotowanych dla nich olimpiadach, a jednak okazuje się, że przed porodem odbieramy im prawo do egzystencji.Uleczalne / nieletalne wady płodu

Pośrodku wspomnianych skrajności znajdują się dzieci z zespołem Downa. Badania nad próbą wygaszenia dodatkowego chromosomu u tych dzieci ciągle trwają. Aby mogły być kontynuowane, muszą istnieć pacjenci… Oczywiście należy zrozumieć obawy rodziców, którzy nie wiedzą, czy podołają, czy poradzą sobie z chorym dzieckiem. Tutaj dużo dobrego mogą zdziałać organizacje zrzeszające rodziców dzieci z zespołem Downa, którzy potrafiliby udzielić odpowiedniego wsparcia w trudnych chwilach. Z drugiej strony spektrum zmian w zespole Downa jest bardzo duże. Od osób ciężko upośledzonych po takie, które normalnie funkcjonują w społeczeństwie, pracują, grają w serialu (np. Born this way), a nawet otrzymują doktoraty honoris causa (jako pierwsza w historii dr Karen Gaffney). Niestety do dzisiaj nie są znane badania porównujące stopień zaburzeń pourodzeniowych w korelacji z wynikami badań prenatalnych dzieci z zespołem Downa. Tego typu badania powinny zostać przeprowadzone celem oceny skuteczności prognozy stopnia upośledzenia umysłowego dzieci z zespołem Downa na podstawie badań prenatalnych (USG tzw. „prenatalne” + test podwójny).

Warte wspomnienia są również osoby z zespołem Turnera, które również mieszczą się w definicji ustawy. A są to osoby z IQ na poziomie populacyjnym, a wady wrodzone, poza bezpłodnością, są możliwe do korekcji po porodzie. Takie osoby mają dużą szansę na normalne życie w społeczeństwie, (znany jest w Polce przypadek lekarki urodzonej z tym zespołem), a ciąże obciążone tym schorzeniem są wcześnie zakańczane, często z powodu niewiedzy rodziców na temat owej choroby.

Perspektywa lekarza

Wspominając tych kilka przykładów należy zauważyć, że temat nie jest prosty a odpowiedź nie jest oczywista. Ocena nie może być zero-jedynkowa. To temat do bardzo poważnej, spokojnej dyskusji. Spójrzmy pod koniec rozważań na rolę lekarza.

Ludzie, którzy tak ochoczo sugerują, że ginekologami powinni zostać osoby nie mające problemu moralnego z zakończeniem ciąży powinni poważnie zastanowić się nad tym, czy naprawdę chcą być leczeni przez lekarzy wyzbytych ludzkich uczuć. To lekarz podejmuje decyzje i dokonuje zakończenia życia. Widok pukającego serca, wybijającego się przez małą klatkę piersiową, pozostaje do końca życia, gwarantuję. To nie są doświadczenia, nad którymi można przejść do porządku dziennego. I wbrew pozorom nie ma tu tak istotnego znaczenia wiara lekarza, bo ateiści wykonujący zabieg aborcji również odczuwają duży dyskomfort psychiczny – nie jest miło być w roli kata, bez względu na to, jak słuszna i zasadna jest “decyzja”.. Ludzie, którzy tak ochoczo sugerują, że ginekologami powinni zostać osoby nie mające problemu moralnego z zakończeniem ciąży powinni poważnie zastanowić się nad tym, czy naprawdę chcą być leczeni przez lekarzy wyzbytych ludzkich uczuć. Im bardziej osoba jest zaznajomiona z tematem badań prenatalnych, tym więcej wątpliwości rodzi się w jej głowie w temacie terminacji ciąży. Chciałbym być dobrze zrozumiany: nie agituję za, czy przeciw aborcji. Pierwszym krokiem do świadomej decyzji jest wiedza.

Stworzenie protokołu oraz komisji orzekającej o sytuacjach dopuszczających przerwanie ciąży uprościłoby proces decyzyjny lekarza. Warto byłoby także stworzyć listę precyzującą, co nie jest wskazaniem do zakończenia ciąży.

Ilość i mnogość kombinacji wad wrodzonych jest na tyle duża, że lista wskazań do aborcji jest niemożliwa do stworzenia. Oczywiście, wg tego projektu, przerwanie ciąży ze względu na bezpośrednie zagrożenie życia matki w sytuacji naglącej, musiałoby się odbyć się bez konieczności zgody takiej komisji.

Ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego

Ostatni przykład to “ciąża z gwałtu”. W dzisiejszej erze antykoncepcji postkoitalnej taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Wg oficjalnych danych NFZ, są to zdarzenia raczej rzadkie – do kilku przypadków w kraju rocznie (oczywiście to wciąż sytuacja niedopuszczalna). Wiele osób zadałoby pytanie, po co dyskutować nad kilkoma przypadkami w Polsce? Niemniej media chwytają się tego tematu bardzo często, zwłaszcza w dyskusji. Podkreślić należy, że jest to niezwykle skomplikowana sytuacja. Kobieta po traumie nie chce przeżyć następnej, z drugiej strony ma zazwyczaj fizjologiczną, zdrowo rozwijającą się ciążę. Tutaj i matka i dziecko są ofiarami i to jest największy tragizm sytuacji. Próbą jej rozwiązania mogłaby być pomoc organizacji pozarządowych lub państwowego systemu opieki zdrowia…, którego wsparcie obecnie praktycznie nie istnieje. Nie jest to oczywiście jedyny postulat, który musiałby być spełniony, aby poziom opieki nie tylko medycznej, ale także socjalnej, był godny. Nie sposób wszystkiego opisać w jednym artykule.

Opieka dla kobiet decydujących się urodzić

Wiele problemów z zakresu aborcji w obecnym stanie rzeczy trudno rozwiązać. Istnieją hospicja perinatalne, niestety są skrajnie niedofinansowane. Niedobór lekarzy i przedstawicieli pozostałych zawodów medycznych powoduje niedobór chętnych do pracy w tak traumatycznym miejscu. Pomoc organizacji pozarządowych i państwa dla osób wychowujących dzieci niepełnosprawne jest na tyle mała, że osoby te kilka lat temu postanowiły okupować sejm w geście protestu. Mam nadzieje, że wraz ze wzrostem nakładów na ochronę zdrowia sytuacja ulegnie polepszeniu. Niestety pozostaje pytanie, czy wzrost nakładów do 6% PKB w 2025 roku będzie wystarczający, aby opieka nad kobietami z tzw. „trudnych ciąż” była na satysfakcjonującym poziomie…

To nie koniec

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu najdzie nas wszystkich chwila refleksji. To nie jest baśń o walce dobra ze złem. W tym sporze światopoglądowym nie ma wygranych i przegranych – bo tam, gdzie dzieje się tragedia, tracą wszyscy. Ochroniona życia przed przedwczesnym końcem jest często równoznaczna z dożywotnim cierpieniem. Decyzja o przedwczesnym zakończeniu życia własnego dziecka to ciężar, który niesie się ze sobą przez życie. To dramat rodzin, przyjaciół. To niespełnione marzenia o pograniu w piłkę ze swoim upośledzonym synem, który nigdy nie dorósł, bo postanowiliśmy przedwcześnie zakończyć jego życie, albo miesiące lub lata rehabilitacji 40-letniego dziecka, które nigdy samodzielnie nie umyje zębów. Jakąkolwiek decyzję podjęli matka i lekarz, nie była to decyzja ani łatwa, ani przyjemna. Mam nadzieję, że już wkrótce dorośniemy do dyskusji na ten temat i zaczniemy się nawzajem słuchać, a nie tylko słyszeć.

K.R.

Przeczytaj również

Musisz się zalogować

Dodawanie komentarzy jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się
Wczytywanie komentarzy

Ta strona korzysta z ciasteczek, a także ma określoną politykę prywatności. Dowiedz się więcej. 

Rejestracja grafika

Ta akcja wymaga zalogowania

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się