Będąc Młodym Rezydentem: LEKordowy wynik

Będąc Młodym Rezydentem: LEKordowy wynik

0 komentarzy

Oto pierwszy z cyklu tekstów opisujących absurdy odbywania szkolenia specjalizacyjnego w Polsce. Inspirowane są one przeżyciami własnymi oraz historiami zasłyszanymi od innych lekarzy – absolwentów aspirujących do upragnionego miana specjalisty: w różnych regionach kraju, na różne specjalizacje, w różnych trybach. Przytaczane historie będą autentyczne. Imiona bohaterów, nazwy miast niekoniecznie.
Rozpoczynamy w miejscu, w którym jako absolwenci różnych wydziałów spotykamy się po raz pierwszy – Lekarski Egzamin Końcowy.

 

Czy w swoich przygotowania do egzaminu dotarliście do stacji “zwątpienie”? czy natknęliście się na kolejne pytanie bez źródła? Pierwszy tekst będzie “o zawartości cukru w cukrze”, czyli na ile posiadana wiedza przekłada się na wynik najważniejszego egzaminu w życiu młodego lekarza.

Gratuluję, to wielkie osiągnięcie”, „Jesteśmy z ciebie dumni!” – któż z nas nie obrastał w piórka, gdy po odbiorze dyplomu dumnie prężył pierś na schodach dziekanatu do pamiątkowego zdjęcia z babcią Stasią. Po ciężkich latach i makabrycznej sesji nr 12 nadchodzą ostatnie w życiu wakacje. LEK? Przecież to za kilka miesięcy, przecież można podchodzić po kilka razy.

Problemów z LEKiem jest kilka:

1. Termin rejestracji

Proste rozwiązania np. newsletter z CEM-u pozwoliłby na zaoszczędzenie czasu przeznaczonego na rozpatrywanie podań o przywrócenie terminu.Chyba każdy z nas zna chociaż jedną osobę, która przeoczyła termin rejestracji na egzamin. Pierwsza tura logowania przypada na finalną, czerwcową sesję, więc jest namiętnie dyskutowana na szpitalnych korytarzach w ramach rozrywki. Druga wymaga użycia kalendarza lub karteczki na lodówce, bo z czym skojarzyć konieczność złożenia podania do końca listopada? Rozumiem, że strona logistyczna wydarzenia wymaga 3-miesięcznego przygotowania, ale proste rozwiązania np. newsletter z CEM-u pozwoliłby na zaoszczędzenie czasu przeznaczonego na rozpatrywanie podań o przywrócenie terminu. Przy okazji: czy komuś się to kiedykolwiek udało?

2. Interpretacja regulaminu

Interpretacja regulaminu zależała wyłącznie do składu komisji.Wielki egzamin pisałem 3-krotnie. Na szczęście za każdym razem na tej samej sali, więc ograniczono mi stres związany z poszukiwaniem parkingu, wejścia, szatni, łazienki… Na nieszczęście z uwagi na ilość piszących, wejść trzeba 2 godziny wcześniej. Interpretacja regulaminu zależała wyłącznie do składu komisji: raz można mieć otwartego batona, a raz nie; na pierwszym można wyjść do toalety po godzinie, na kolejnym od razu, a na ostatnim kilkukrotnie i stadnie, wytwarzając kolejkę! O LDEK-u pisanym w lutym w Atlas Arenie [ogólnopolski zlot stomatologiczny w środku (sic!) tygodnia] słyszałem, że wchodząc bramką nr 1. można było mieć rękawiczki/szalik, ale wchodząc bramką nr 2. – nie. O uczciwości samego egzaminu każdy ma własne zdanie. Moje: kto chce ściągać – da radę. Niestety.

3. Interpretacja wyniku

Domyślam się, że stworzenie kolejnego egzaminu o porównywalnym poziomie trudności jest z roku na rok coraz większym wyzwaniem, ale analizując własne poczynania stwierdzam, że obniżenie wyniku o 0.3% skutkowało awansem o 5 centyli. Szkoda tylko, że do rekrutacji nie jest brany wynik centylowy, który jest bardziej obiektywny…

4. Transparentność

Podanie do publicznej informacji treści pytania oraz odpowiedzi (ze wskazaniem źródła), ucina opartą na domysłach dyskusję.Rzecz nowa, świeża: trochę już zapomniany Trybunał Konstytucyjny orzekł o konieczności publikowania pytań z egzaminu! W mojej ocenie jest to istna rewolucja. Pamiętajmy, że w trakcie egzaminu również się uczymy. Podanie do publicznej informacji treści pytania oraz odpowiedzi (ze wskazaniem źródła), ucina opartą na domysłach dyskusję o wyższości opcji A nad B. Będzie to również bezcenna wiedza dla osób, które egzamin mają już za sobą, bo pozwoli na zweryfikowanie swojego postępowania zawodowego.
Ponadto wyrok TK wymusza na osobach tworzących pytania opieranie ich o literaturę wymienioną w wykazie, co utrudni uchylanie zadań egzaminacyjnych. Trochę wstyd, że egzamin państwowy przygotowywany miesiącami jest nieprecyzyjny – w mojej sesji na 200 pytań usunięto 7!. Skutki? – patrz pkt 3. Zatem: Beata publikuj!

5. Próba charakteru

Po LEKu każdy Chytrze spoziera na konkurenta do miejsca.A po LEKu zaczyna się iście pokerowa rozgrywka: każdy staje się tajemniczy, skryty. Chytrze spoziera na konkurenta do miejsca. Paranoiczne szczucie się nawzajem przez ludzi uznawanych wcześniej za kolegów. Do legend miejskich należy historia dziewczyny, która telefonicznie poinformowała wszystkich znajomych o swoim triumfie egzaminacyjnym – 90%. W dobroci koleżeńskiego serca chciała uniknąć sytuacji że ktoś zaaplikuje na owo jedyne miejsce i zostanie na lodzie. Ostatecznie była jedyną chętną. Miała ok. 70%…

Pointa: Jeżeli wieczorami wygrywasz w Black Jacka, to Twój jedyny LEK będzie złotym strzałem. Podobno na moim ostatnim LEK-u nie działał Internet w toalecie. Problem polegał na tym, że po powrocie do domu i tak nie znalazłem odpowiedzi w google…

Kochani, a to dopiero preludium do całej zabawy

Nie zgadzasz się z moim opisem? Twoje przemyślenia dotyczące przebiegu okresu specjalizacyjnego jest inne? A może jest dokładnie tak, jak to opisałem? Daj o tym znać w komentarzach!
Kolejne części serii będą sukcesywnie publikowane – jeśli nie chcesz przegapić kolejnego odcinka, zapisz się do
newslettera i/lub śledź fanpage BML!

Chcesz zobaczyć wszystkie artykuły z tej serii?

Przeczytaj również

Musisz się zalogować

Dodawanie komentarzy jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się
0 komentarze

Bądź pierwszym, który skomentuje.

Ta strona korzysta z ciasteczek, a także ma określoną politykę prywatności. Dowiedz się więcej. 

Rejestracja grafika

Ta akcja wymaga zalogowania

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się