system ochrony zdrowia

Co trzeba zmienić w systemie ochrony zdrowia?

0 komentarzy

Po przebywaniu przez dłuższy czas w szpitalnym oddziale ratunkowym powiatowego szpitala, do którego przywożeni są pacjenci z COVID-19, mam pewną wizję.

Mam kilka przemyśleń, którymi się z Wami podzielę.

  • Organizacja szpitali jest dramatyczna, nieprzemyślana i zwyczajnie niebezpieczna. Szpital powiatowy, w którym pracuję, nie jest wyznaczony jako tzw. szpital covidowy. Co to znaczy? Że przywożeni są pacjenci „czyści”, czyli niepodejrzani o zakażenie SARS-Cov-2 oraz – z powodu braku miejsc w innych placówkach medycznych – również pacjenci zakaźni – podejrzani o zakażenie nowym koronawirusem. Ostatnio takich pacjentów było łącznie 8 (poza kilkunastoma niepodejrzanymi o zakażenie), co sprawiło, że mały, powiatowy szpital przekształcił się w ośrodek wojny, a jej obraz macie na zdjęciu.
  • Nie ma miejsc. Pomimo obietnic, że Szpital Narodowy działa czy inne szpitale przeprofilowały się na covidowe, co jest ściemą. Przekazanie tzw. pacjentów covidowych jest niezmiernie trudne, a szpital nie dysponuje wystarczającym zapleczem. Narodowa ściema szumnie nazwana Szpitalem Narodowym działa prowizorycznie, a inne szpitale są wypchane pacjentami po kokardę.
  • Zmarnowany czas. Najbardziej boli, i to naprawdę boli, niewykorzystanie tych 6 miesięcy. Walcząc wczoraj wspólnie z zespołami ratownictwa medycznego z jednej strony (zewnętrze szpitala) i świetnym personelem z drugiej strony (wnętrze szpitala), widzimy, że jesteśmy kompletnie nieprzygotowani. Szpitale polowe powinny już stać przygotowane i wyposażone. Oddziały izolacyjne dla osób z podejrzeniem COVID-19 do czasu uzyskania wyniku oraz oddziały covidowe dla potwierdzonych testem PCR lub szybkim testem antygenowym wysokiej czułości i swoistości. Zajmując się wyborami prezydenckimi, rekonstrukcją rządu, walką z LGBT i futrami zwierzęcymi, nie zrobiono czegoś niezmiernie potrzebnego, przez co fizyczne możliwości zaopatrzenia każdego pacjenta przekroczyły wydolność personelu medycznego, a z tym wiąże się wzrost liczby zgonów możliwych do uniknięcia.
  • Szpitalne oddziały ratunkowe. SOR-y to miejsca, do których przekazywani są pacjenci z zespołów ratownictwa medycznego lub kierowani przez lekarzy ambulatoryjnych (również, rzadko, błędnie, do SOR zgłaszają się chorzy bez skierowania z dolegliwościami niebędącymi bezpośrednim zagrożeniem zdrowia czy życia). To bardzo wąskie gardło, które musi w tempie niemalże ekspresowym ustabilizować (jeżeli trzeba) i zdiagnozować przybywających chorych – selekcjonując pacjentów na tych, którzy wymagają – lub nie – hospitalizacji. W Polsce jednak, to wąskie gardło, w którym należy szybko działać, aby zwalniać miejsce dla kolejnych chorych, jest gardłem szerokim, jak to u wieloryba. Czyli pacjent trafia do SOR, jeżeli nie wymaga hospitalizacji, to jest wypisywany, lecz gdy nie może pójść bezpiecznie do domu, to zaczyna się rzeźbienie – gdzie położyć, czy położyć, czy może ma zostać w SOR, czy dorobić takie badanie, a może srakie, a może pacjent jest covidowy, więc izolatka, której nie ma, a może nie jest covidowy etc. To musi ulec zmianie albo wszyscy SORowcy pierdo... – i słusznie – papierami.
  • Szybkie testy antygenowe. PCL, czyli te szybkie, południowokoreańskie testy antygenowe, to gów... Musimy  zainwestować w szybkie testy antygenowe nowej generacji i odczynniki do szybkiego wykonywania testów genetycznych. Również, a może przede wszystkim, w diagnostów laboratoryjnych.

Największe pretensje, nie po raz pierwszy słuszne, mam do rządu. Dyrekcje szpitali robią, co mogą, mając mało czasu, mało możliwości i mało pieniędzy. 

A rząd wraz z telewizją rządową, propagują sukces i utrzymywanie kontroli nad przebiegiem epidemii COVID-19 w Polsce, co jest jawnym mijaniem się z prawdą.

Zadaję Wam pytanie, decydenci:

Proszę wskazać mi miejsce, gdzie mam wysyłać zespołu ratownictwa medycznego, kiedy skończą się i nasze – pracowników ochrony zdrowia - fizyczne możliwości zaopatrywania pacjentów, i w ogóle miejsca w SOR – tak, był moment, kiedy zdarzyło się zapchać SOR i nie mogliśmy nikogo więcej przyjąć, bo nie było miejsca ani w sali ogólnej, ani na „R-ce”, ani w izolatkach, ani nawet na „R-ce” dziecięcej.

Przeczytaj również

Musisz się zalogować

Dodawanie komentarzy jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się
Wczytywanie komentarzy

Ta strona korzysta z ciasteczek, a także ma określoną politykę prywatności. Dowiedz się więcej. 

Rejestracja grafika

Ta akcja wymaga zalogowania

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się