Jeszcze raz o lekarskich zarobkach. Część pierwsza: Nie znam biednego lekarza

Jeszcze raz o lekarskich zarobkach. Część pierwsza: Nie znam biednego lekarza

20 komentarzy

Temat zarobków uchodzi w większości kultur, w tym polskiej, za tabu. Mówienie o tym otwarcie i publicznie jest uznane za co najmniej dziwne, a zapytanie kogoś wprost o zarobki uchodzi wręcz za nietakt. Próba rozmowy o zarobkach lekarzy w Polsce to z kolei nie tyle niestosowność, co samobójstwo – wszelkie próby argumentacji zostaną rozjechane czołgami hejtu i ostrej, bezpardonowej krytyki. Dlatego większość lekarzy, posiadając instynkt samozachowawczy, taktownie milczy.

Stety czy nie, ja swój instynkt straciłem gdzieś na studiach. Dlatego chciałbym dziś poruszyć tę niewygodną kwestię, choć wiem, że będzie to stąpanie po polu minowym.
Na początku najważniejsze: niniejsze wynurzenia są moimi osobistymi, subiektywnymi przemyśleniami.

Mit: Nie znam biednego lekarza

Na początku sprostujmy mit o bogatych lekarzach, który głęboko zakorzenił się w świadomości społeczeństwa. Jego geneza sięga głęboko do czasów z poprzedniego ustroju i wynika ze starej i skutecznej strategii divide et impera – dziel i rządź. Napuść społeczeństwo przeciwko lekarzom, tym tłustym i bezdusznym misiom, skłóć środowisko wewnętrznie – niech pielęgniarki zazdroszczą lekarzynom, ratownicy pielęgniarkom, lekarze innym lekarzom – i siedź i patrz, jak rzucają się sobie do gardeł. Im dłużej to trwa, tym słabsi będą, mniej wiarygodni, a ty będziesz mógł robić, co chcesz, nie pytając nikogo o zdanie lub udając, że pytasz (np. wysyłając projekt ustawy do zaopiniowania na dzień przed terminem zakończenia konsultacji społecznych – vide ustawa o przyspieszonej diagnostyce onkologicznej).

Divide et impera

Dla mnie osobiście punktem przełomowym, głównie dlatego, że wchodziłem wtedy w wiek dojrzały, było hasło "Pokaż lekarzu, co masz w garażu". Jego echo pobrzmiewa do dziś w głowach obywateli i co jakiś czas wraca ze wzmocnioną siłą na chwilę przed procedowaniem jakiejś ustawy tnącej wydatki na System Opieki Zdrowotnej. Przypadek? Otworzyło mi to oczy na szerzej zakrojoną strategię deprecjonowania etosu naszego środowiska:

  • marketing szemrany – to, że w internecie zdarzają się niemiłe, czy wulgarne komentarze, nie jest niczym nowym. Ale na przestrzeni ostatnich lat widziałem pewien powtarzalny trend pojawiania się okolicznościowych komentarzy o podobnej treści godzących w wizerunek lekarza jako zawodu. Sam nazwałbym to paranoją, gdyby nie to, że… jeszcze na studiach pracowałem w ten sposób, tyle że w drugą stronę, tzn. generując pozytywne opinie na temat produktu, czy usługi.
  • kupowane artykuły – rzut oka na tendencyjność artykułu pt. Medycynę studiuje się dziś dla lansu i kasy mówi samo za siebie.
  • szczucie niewygodnych jednostek – teoretycznie mało efektywne, w praktyce ma dużą siłę psychologicznego rażenia, zniechęcając wielu do zabrania głosu – może jak będę cicho, to po mnie nie przyjdą?
  • ignorowanie oficjalnych stanowisk i apeli środowiska lekarskiego – Izby Lekarskie, Ogólnopolski Związek Zawodowy, Porozumienie Zielonogórskie i inne grupy wielokrotnie krytykowały projekty ustaw godzące w interesy pacjenta lub lekarza; w większości przypadków ich zdanie było po prostu ignorowane.

Wracając do tematu zarobków. Po pierwsze, nie twierdzę, że lekarze zarabiają mało. Po drugie, nie twierdzę, że nie potrafią zarabiać bardzo dużo. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Krzyczące nagłówki w gazetach okraszone zdjęciami drogich samochodów zaparkowanych pod przychodnią, to z reguły albo ustawka dziennikarska, albo opis raczej czegoś wyjątkowego niż normy. Pięciocyfrowe zarobki dotyczą pojedynczych ordynatorów, kierowników prywatnych placówek lub wybitnych specjalistów.

Sytuacja zwykłych lekarzy

Nie rozumiem stwierdzenia, że lekarz pracujący w praktyce na trzykrotności zwykłego etatu zarabia dużo "wyciągając" ok. 10 000 PLN "na rękę", ponieważ w przeliczeniu na zarobek godzinowy wciąż oscyluje na poziomie… 40-60 PLN brutto za godzinę – ręka w górę, kto uważa, że są to za duże pieniądze dla kogoś, kto zajmuje się ratowaniem zdrowia i życia.
Pozostała rzesza lekarzy, zwykłych wyrobników, posiada zarobki zbliżone raczej do średniej krajowej, a jeśli są one wyższe, to wynikają z pracy w kilku miejscach. Etat w szpitalu, kilkanaście dyżurów w miesiącu, praca w karetce i dorabianie w prywatnym gabinecie szybko mogą podnieść status materialny lekarza, ale pytanie brzmi, czy powinien to być powód do zawiści? Wciąż mówimy o pensjach raczej porównywalnych do zawodów o podobnym prestiżu, jak adwokaci, inżynierowie czy informatycy (którzy również ciężko pracują, nie zaprzeczam).
Nie rozumiem więc stwierdzenia, że lekarz pracujący w praktyce na trzykrotności zwykłego etatu (liczonego jako 8-16 pn-pt) zarabia dużo "wyciągając" ok. 10 000 PLN "na rękę", ponieważ w przeliczeniu na zarobek godzinowy wciąż oscyluje na poziomie… 40-60 PLN brutto za godzinę – ręka w górę, kto uważa, że są to za duże pieniądze dla kogoś, kto zajmuje się ratowaniem zdrowia i życia.Nostra culpa

Tu nadszedł moment, byśmy my, lekarze sami uderzyli się w pierś. W pogoni za lepszym życiem (Kto nie chciałby wyjechać w wakacje do ciepłych krajów? Jeździć nowym Fordem Mondeo zamiast kilkunastoletnią Toyotą Yaris?) zachłysnęliśmy się możliwością nielimitowanej pracy. Umowy kontraktowe niepodlegające zasadom limitu czasu pracy otworzyły wrota do nadużyć.

Nawet przy przeciętnej stawce godzinowej 50 PLN/h daje to ok. 1000 PLN za dyżur, a skoro tak, to czemu nie wziąć dwóch? Albo czterech? Albo dziesięciu? Jeżeli jakikolwiek lekarz narzeka na przepracowanie wynikające ze zbyt wielu godzin pracy, które sam na siebie wziął, to cóż… może mieć pretensje tylko do siebie. Wybór na tę chwilę jest prosty: albo jedna praca i względnie normalne życie z czasem wolnym (raczej nie da się kompletnie uniknąć dyżurów, ale co jakiś czas będzie wolny weekend), albo mniej czasu i więcej zarobków. Albo emigracja. Każda z tych opcji ma swoje wady i zalety, każdy wybór powinien być przemyślany i świadomy – i jeśli taki jest, jego skutki nie powinny dziwić i nie powinniśmy na nie narzekać.

By wszystkim żyło się lepiej

Podsumowując pierwszą część moich przemyśleń o zarobkach – nie płaczę, jako lekarz, że jest mi źle, ale niech nikt mi nie wmawia, że jest mi wspaniale. Nie jestem biedny, ale nie jestem też bogaty i prawdopodobnie nigdy nie będę. Wybrałem opcję pośrednią, czyli trochę pracy dodatkowej z zarobkiem ekstra kosztem wolnego czasu i nie narzekam. Pracuję ciężko, robię swoje. I jestem z tego całkiem zadowolony. Pewnie, że chciałbym, żeby było lepiej. Chciałbym zarabiać w jednym miejscu pracy tyle, ile teraz, wolny czas przeznaczyć na czytanie książek nie tylko medycznych i spędzanie go z rodziną. Ale póki co, tak nie jest. Na razie mam bardziej prozaiczne marzenie, że jak następnym razem otworzę internet, albo przysłucham się rozmowie w autobusie, to nie dowiem się, że jestem łasy na kasę i zdecydowanie zarabiam za dużo i mi się to nie należy.

Przeczytaj również

Musisz się zalogować

Dodawanie komentarzy jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się
20 komentarze
avatar Mart
Mart
06.12.2015 18:37:36
Dziwnym trafem nigdy jeszcze nie trafilam na artykul czy oficjalna wypowiedz krytykujaca zbyt wysokie zarobki lekarzy. To ze ta praca wymaga godziwego wynagrodzenia rozumie sie samo przez sie. Drazniacy jest natomiast fakt, ze jak juz pojawia sie o tym jakas informacja, to jest to najczesciej narzekanie lekarza, ktorych uwaza ze zarabia zbyt malo lub jest w miare zadowolony ale uwaza ze kazdy wylicza mu kazda zarobiona zlotowke. Przez to zaczynam odnosic wrazenia ze niestety lekarze zaczynaja tracic kontakt z rzeczywistoscia. Kazdy w Polsce chcialby zyc i zarabiac godziwie, niestety tak nie jest. Jestem lekarzem weterynarii i zarobki na jakie moge liczyc to okolo 3 tys zl netto jako lakarz internista (warszawa, inne miasta-2,5). Rynek jest juz tak przesycony ze niestety w tym momencie zadne specjalizacje nie pomoga. Studia konczylam jak by nie patrzec tez medyczne. Dajcie juz spokoj z tym obalaniem mitow o zarobkach bo to sie robi smieszne.
avatar dumspiro
dumspiro
06.12.2015 19:47:55
Skoro jeszcze nie trafiłaś na artykuł to raczej dlatego, że nie zwracałaś na to po prostu uwagi. To normalne, że jako lekarz bardziej jestem na to wyczulony. Nie wmówisz mi, że artykuły w poczytnych gazetach o tytule "Operacja mamona" albo "Pazerne doktory" nie są pozbawione krytycyzmu wobec zarobków lekarzy. A to, że spotkałaś tylu lekarzy utyskujących na swoje pensje tylko potwierdza, co napisałem. "Dajcie juz spokoj z tym obalaniem mitow o zarobkach bo to sie robi smieszne." - z chęcią poczytam inne artykuły na stronach branżowych o wspomnianej przez Ciebie tematyce. Czy mogłabyś podać linki?
avatar Adam
Adam
06.12.2015 18:41:39
Lekarze to frajerzy. 10 tysięcy za takie kwalifikacje to śmieszne pieniądze. Kiedyś też chciałem być lekarzem. Na szczęście przed maturą mi się od widziało:) Swoją drogą dziwię się, że mając możliwość sterroryzowania kraju strajkiem pracują cicho za drobne. Ale dla mnie dobrze, jak coś mi się stanie to będę żył:)
avatar Loman
Loman
10.02.2016 12:00:41
Właściwie to lekarze nie mają możliwości sterroryzowania kraju strajkiem. Wciąż o wiele bardziej liczy się dobro pacjenta niż jedynie zarobki. A na strajkach lekarzy ucierpi przede wszystkim pacjent.
avatar qba
qba
06.12.2015 18:59:10
smutna prawda w 100%
avatar K.
K.
06.12.2015 20:35:09
W ubiegłym roku będąc na wakacjach miałem spięcie z bratem - osiem lat młodszy, informatyk - któremu zarzuciłem że nie wypada targować się z biednym egipskim taksówkarzem o pół euro. Usłyszałem na to "ty jesteś bogatym lekarzem to może ciebie stać na wywalanie kasy, mnie nie". No i wtedy porozmawialiśmy o zarobkach. Był niezwykle zdziwiony gdy odkrył że on, szeregowy pracownik, zarabia na rękę więcej niż ja jako szef działu (fakt że na kontrakcie będącym odpowiednikiem 3/4 etatu) w szpitalu, mający pod sobą 165 łóżek plus poradnię i około 120 pracowników. I że sumarycznie dobre zarobki osiągam tylko dzięki pracy w kilku miejscach, całonocnym dyżurom i powrotom do domu z gabinetu czasami po 23:00.
avatar martamarta
martamarta
06.12.2015 21:20:40
Niestety nie da się skończyć z takimi komentarzami bo nie chodzi o samych lekarzy a o perspektywę. Jeśli większości ludzi w kraju nie stać na godne życie (zarobki jak dobrze pójdzie na poziomie 12 zł na godzinę lub mniej) to trudno uniknąć zawiści gdy się mówi o 50 zł/h. Poza tym chodzi jeszcze o podejście do pacjenta. Jeżeli idzie się do lekarza do państwowej przychodni i jest się traktowanym jak śmieć a w internecie o tym samym lekarzu zachwyty jaki to wspaniały i z podejściem (a pod postem info o prywatnym gabinecie). Może i nie robią tak wszyscy ale ci co mogą i robią (bo mają chodliwą specjalizacje) zniechęcają w państwowych placówkach żeby później już normalnie w prywatnym gabinecie wziąć 150 zł za 20 min, skutecznie tworzą obraz o waszym środowisku i raczej trudno będzie go zmienić.
avatar mopik
mopik
06.08.2016 10:16:32
Dokładnie, wreszcie komentarz odnoszący się realnie do problemu! Trzeba spojrzeć od strony pacjenta, jak to wygląda (ale takiego zwykłego Kowalskiego, a nie pacjenta-lekarza, który ma wizytę "po znajomości"). Lekarz specjalista, najczęściej starszy pan, który podczas wizyty na NFZ "odbębni" wszystko w 5 minut i odsyła człowieka, który nierzadko potem i tak przyjdzie prywatnie, by ktoś dokładniej przyjrzał się jego problemowi. Pytanie tylko, czy stać go będzie na wyłożenie 150zł za taką konsultację. Jako pacjentka swego czasu doświadczyłam na oddziale czegoś innego- lekarze, którzy powinni być do tej 15, znikali już po 13. Zainteresowana tym stanem, sprawdziłam ich profile na pewnym portalu, gdzie widniała informacja, że od tej godziny przyjmują już prywatnie w swoich gabinetach... Na oddziale zostawali już sami rezydenci ;) Pacjenci głupi nie są i widzą, co się dzieje wśród starszych lekarzy- w pogoni za lepszymi pieniędzmi zaniedbują trochę swoje obowiązki, biegają od placówki do placówki... A wcale biedni nie są, raczej z czasem odzywa się chyba chrapka na jeszcze więcej. Koniec końców i tak ucierpi na tym ten biedny Kowalski. Dopóki starsi specjaliści dalej tak będą postępować, opinia społeczeństwa się nie zmieni. Bo co im po lamentach rezydentów, skoro i tak sami będą musieli wykładać grube pieniądze na wizytę u tych bardziej doświadczonych? Czas im podziękować, że robią bałagan na własnym podwórku ;)
avatar Ana
Ana
06.12.2015 21:48:45
Jestem na piątym roku medycyny i zaczynam się mocno zastanawiać nad tymi zarobkami ostatnio. 30-50zł/h zarabiam jako hostessa, a nie na dyżurze gdzie w ciągu jednej chwili mogę komuś uratować życie lub nie. Żadnej odpowiedzialności - mam się uśmiechać i ładnie wyglądać. Dla mnie dramatycznie jesteśmy niedoceniani.
avatar MJM
MJM
07.12.2015 20:22:26
Tak, nie mówimy.... to powiem: 2900pln netto instytuty Warszawa 20-lat stażu, doktorat dwie specjalizacje , wiedza, jakość i zadowolenie chorych ....nie dożyję czasów kiedy będzie normalnie....
avatar ollolo
ollolo
07.12.2015 20:49:38
Świetny wpis, bo wg mnie prawdziwy. Myślę, że niedocenianie zarobków lekarzy spowodowane jest po części tym, że często na oddziałach, osoby odwiedzające "nie widzą" pracy lekarzy. Owszem każdy wie, że praca lekarzy jest ciężka i odpowiedzialna aczkolwiek dla osoby, która jest w obniżonym nastroju psychicznym i odwiedza bliską osobę na oddziale szpitalnym "nie widzi" pracy lekarza,uważa, że lekarze nic nie robią, wyrabia złą opinię w chwili złości, która idzie dalej w świat. C'est la vie... A odnośnie "wyciągania ok. 10 000 PLN <>" czy to mało? hmm... Może warto spojrzeć czasem również na prace innego personelu medycznego. Pielęgniarka jest przy pacjencie 12h w ciągu doby, personelu jest mało, pracy fizycznej i papierkowej bardzo dużo, to pielęgniarka reaguje często jako pierwsza gdy coś się dzieje, studia (mimo wbrew powszechnej opinii) nie są najłatwiejsze. Podobnie jest z innym personelem medycznym, ratownicy, fizjoterapeuci itp. To są członkowie zespołu terapeutycznego a mimo to zarabiają mniej od lekarzy.... Na szczęście całą służbę zdrowia łączy wspólna pasja - walka o ludzkie życie i zdrowie :) i tego się trzymajmy współpracujmy i szanujmy się :) Pozdrawiam :)
avatar dumspiro
dumspiro
08.12.2015 11:00:42
Praca innych zawodów medycznych jest bardzo ważna i jeszcze mniej doceniana niż lekarzy. Jak w dniu wypisu przychodzi do mnie rodzina pacjenta z prezentem chcąc wyrazić wdzięczność, a słyszałem ich wcześniej krzyczących i poganiających pielęgniarki, to odmawiam i mówię: "To teraz proszę to dać pielęgniarkom i je przeprosić".
avatar Anonim
Anonim
20.12.2015 11:31:46
Zgadzam się że osoby odwiedzające nie widzą pracy lekarzy. "A, bo siedzo te dochtory w dyżurce, kawe pijo i sie wałkonio", a w tym czasie piszemy przebiegi, wypisy, skierowania, recepty, opisujemy EKG, próby wysiłkowe, spirometrie i takie tam cuda.
avatar strajker 2007
strajker 2007
08.12.2015 20:57:46
Podwyżki jakiekolwiek tylko w wyniku strajku.
avatar homiczek
homiczek
21.12.2015 05:49:43
Przepraszam bardzo ale pracujac w jednym miejscu nawet z dyzurami jest ciezko przezyc na jakims poziomie. Nie mowie ze klepie sie biede,ale kursy ksiazki i szkolenia tez kosztuja. W wiekszosci szpitali nawet fartuch musisz sam sobie kupić. A jesli ktos ma zobowiazania np kredytowe albo dwa przedszkola? Poza tym najważniejsze o czym zapominamy zapracowa y lekarz to zły, a nawet niebezpieczny lekarz. Wprowadzic zakaz łacznej pracy powyzej 60 h/tydzien łącznie zobaczycie jak skocza stawki to chyba jedyna opcja.
avatar Piotr
Piotr
05.01.2016 22:16:35
Waszym problemem jest chciwość - żaden poziom zarobków nie byłby dla Was satysfakcjonujący. Zasuwalibyście nadal na 3 etatach, by tym razem zarobić 30 tys., a nie wspomniane 10 tys. Na marginesie - "wyciągając" ok. 10 000 PLN "na rękę", ponieważ w przeliczeniu na zarobek godzinowy wciąż oscyluje na poziomie… 40-60 PLN brutto" - ktoś tu ma problemy z matematyką, bo nawet przy 22 dniach pracujących w miesiącu, nie wychodzi 10 tys. netto.
avatar Dr Omc
Dr Omc
06.01.2016 01:03:47
Ludzie po 6 latach ciężkich studiów, wyrzeczeń i pracy harują za stawkę mniejszą niż kelner, a Ty mówisz, że są chciwi?! Chyba rozumku za dużo zjadłeś. A co do matematyki, to się zgadza i widać, że masz niewielkie pojęcie o rzeczywistości lekarskiej - w rachunkach uwzględnij proszę, że doba ma 24 godz, a miesiąc 30 dni. Pozdrawiam i więcej empatii życzę.
avatar Lek
Lek
15.01.2016 06:40:44
Zwiekszanie puli rezydentur, zwiekszanie limitow przyjec na studia, mnozenie liczby wydzialow, tworzenie nieefektywnego nadmiaru miejsc szkoleniowych na oddzialach zabiegowych, bedzie niechybnie prowadzoc do wzrostu podazy uslug lekarskich na rynku; obnizenia ich ceny i powolnej ale nieuchronnej degradacji finansowej i prestizowej tego zawodu - szczegolnie dla ludzi ktorzy w tym momencie studia medyczne beda zaczynac.
avatar Marcin
Marcin
02.03.2016 21:46:09
Niestety lekarze dorabiają w ten sposób, że dostają pod stołem duże pieniądze od tzw. Big Pharmy (koncernów farmaceutycznych). Nie liczy się w takim wypadku zazwyczaj nic poza kasą, żadna etyka itp.
avatar pani (niedoszła)nauczycielka
Zacznę pozytywnie uważam że lekarze powinni dużo zarabiać bo mają ciężki i trudny zawód .Znam wielu dobrych lekarzy którzy mają w sobie choć trochę powołania ,ba zwykłej empatii ,którzy mi samej bardzo pomogli ..Dobrzy lekarze powinni dobrze zarabiać .Kiedyś ktoś powiedział że dobry lekarz to przede wszystkim dobry człowiek .Niestety to o czym ludzie piszą na forach to często smutna prawda.O tym jak strasznie zostają traktowani ,zaniedbywani w szpitalach to niestety często ma miejsce i to jest bardzo smutne ,często pacjent jest dla lekarza ,,problemem'',oczywiście nie uważam że jest to reguła. Odnośnie zarobków dodam ze nie jest niczym złym że lekarzowi nie odpowiada wynagrodzenie i domaga się wyższych zarobków ,jak najbardziej w każdym zawodzie tak można .Tylko jest jedna sprawa która odróżnia ten zawód od każdego innego a mianowicie że decydujecie o czyimś życiu ,a niestety są tu pewne nadużycia.Słyszałam o tych chirurgach którzy nie będą pracować za 10 tys ,i nic bym do tego nie miała jak na pracę chirurga to nie są jakieś strasznie ogromnie pieniądze.Tamci pacjenci,niestety to odczuli,a tak nie powinno być.Po za tym uważam że nikomu się do portfela nie patrzy .pozdrawiam.

Ta strona korzysta z ciasteczek, a także ma określoną politykę prywatności. Dowiedz się więcej. 

Rejestracja grafika

Ta akcja wymaga zalogowania

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się