Lekarz Emigrant odpisuje – specjalizacja w Niemczech. Część trzecia: typowy dzień w pracy.

Lekarz Emigrant odpisuje – specjalizacja w Niemczech. Część trzecia: typowy dzień w pracy.

9 komentarzy

Opublikowany 13 stycznia 2016 na łamach BML artykuł „Lekarz emigrant pisze” spotkał się z Waszą żywą reakcją – skrzynka mailową naszego kolegi lekarza i autora bloga lekarz-emigrant.blogspot.com została zasypana podziękowaniami i licznymi pytaniami. W swojej uprzejmości zdecydował się zebrać powtarzające się pytania i opisać warunki kształcenia w Niemczech bardziej szczegółowo. Dziś prezentujemy trzecią część jego odpowiedzi, w której szczegółowo opisuje warunki swojej codziennej pracy.

Lista tematów na dziś:

  1. Rozmowa kwalifikacyjna
  2. Umowa o pracę
  3. Ile trwa specjalizacja?
  4. Hospitacja – co to jest?
  5. Jak wygląda mój dzień / tydzień w pracy?

11. Rozmowa kwalifikacyjna

Tutaj mogą paść pytania o wszystko. Trzeba się umieć sprzedać (jak na każdej rozmowie o pracę). Na ogół trzeba się przedstawić, powiedzieć coś o sobie, gdzie się studiowało, czym się interesowało w czasie studiów (koła naukowe, publikacje, praktyki zagraniczne?). Padają pytania o hobby, zainteresowania, o rodzinę. Dlaczego taka specjalizacja, a nie inna? Dlaczego Niemcy, a nie w Polsce? To było moje ulubione pytanie. Ładnie przygotowana wypowiedź, że lepszy sprzęt, możliwości kształcenia, chęć poznania nowej kultury, chcę stawiać czoła wyzwaniom, ale też zarobki. Za każdym razem wspominałem, że zarobki są dla mnie ważne.

W Polsce, żeby żyć na takim poziomie na jakim teraz żyję, musiałbym dorabiać w NPLach, POZach etc. W Niemczech mam stabilizację finansową – po pracy zamiast biec do POZu mogę otworzyć podręcznik i poczytać, mogę odpocząć i przyjść wypoczętym na drugi dzień do pracy, mogę spełniać marzenia → jestem zadowolony z życia → to też się przekłada na efektywność pracy.

Warto do tej rozmowy dobrze się przygotować. Popracować nad słownictwem. Na zajęciach z niemieckiego był zakaz używania trzech podstawowych czasowników (haben, machen, sein), bo należy korzystać z całego wachlarzu innych ciekawych i pokazujących bogactwo językowe słów.

Jak dobrze wypadniemy to zaczynamy pracę.

12. Umowa o pracę

Ja dostałem umowę na 4 lata, dlatego, ze mój szef ma uprawnienia do 4-letniego szkolenia z anestezji. Ostatni rok muszę dorobić w innym szpitalu (u mnie nie ma neuro-, torako- i kardiochirurgii, mało też jest z zakresu chirurgii dziecięcej). Pierwsze 6 miesięcy to jest okres próbny (ustalone ustawowo).

13. Ile trwa specjalizacja?

Czas podobny jak w Polsce. Określają to odpowiednie przepisy.
Linki:

Specjalizację można w każdym momencie jej trwania zmienić (ilość razy nieograniczona). Należy wtedy znaleźć nową posadę (czasem może to być nawet w tym samym szpitalu), tam gdzie będzie można rozpocząć nową specjalizację i tam się wtedy zatrudnić.

Specjalizacja z interny i chirurgii:
Można zrobić samą specjalizację z interny. Można też zdecydować się na specjalizację szczegółową. Wówczas obowiązkowy jest 3 letni moduł podstawowy, i następnie dalsze szkolenie szczegółowe. Na ogół trzeba się już na początku modułu podstawowego ukierunkować na to co będzie później (szpitale zatrudniają chętnych do zrobienia docelowo specjalizacji np. z kardiologii), ale nie ma większych problemów jak komuś po 3 latach się zmieni z kardiologii na nefrologię.
Podobnie jest z chirurgią- w tym przypadku moduł podstawowy trwa 2 lata.

14. Hospitacja – co to jest?

Z tym pojęciem spotkałem się parę razy w różnym kontekście.

  • Hospitacja określana jako rozmowa kwalifikacyjna. Czyli kandydat przyjeżdża, zostanie z nim przeprowadzona rozmowa, zostanie oprowadzony po szpitalu i może wracać do domu (i czekać na odpowiedź).
  • Hospitacja, czyli wyjazd do szpitala na 2,3 dni (czasem tydzień). Ja oglądam szpital, szpital ogląda mnie. Byłem na czymś takim. Zostałem przydzielony do jednego lekarza (akurat to był Polak) i przez dwa dni przyglądałem się jego pracy. Jednocześnie obejrzałem sobie szpital, sprzęt, poczułem atmosferę jaka panuje, zobaczyłem jakie jest tempo pracy. Miałem też rozmowę z ordynatorem, z działem kadr, z działem socjalnym
  • Hospitacja czyli praca bez PWZ. Szpital chciał mnie zatrudnić od 1 lutego 2014r. Ja nie miałem PWZ (była to kwestia czasu aż je dostanę). PWZ dostałem 5 lutego. Parę dni przed rozpoczęciem podpisałem dwie umowy. Jedna o hospitację rozpoczynającą się 1 lutego. Drugą o pracę z wolnym miejscem. W to wolne miejsce została wpisana data uzyskania Approbation (czyli 5.02). Tak ogólnie mówiąc, hospitant w tym znaczeniu odpowiada stażyście. Niby lekarz, ale niewiele może. Hospitanci dostają wynagrodzenie – ustalają to ze szpitalem. Kwoty są różne od 400 euro miesięcznie do większych (mi proponowano 1200 EUR/mies)
  • Hospitacja czyli jestem już w Niemczech i muszę zrobić certyfikat B2 (albo C1). Szpital zatrudnia taką osobę. Ale ta osoba musi zrobić certyfikat i najczęściej kontynuować pracę w tym szpitalu (często szpital sponsoruje na miejscu jakiś kurs) – jeśli by tego nie zrobiła, to często oczekują zwrotu kosztów za kurs. To taka inwestycja w pracownika na przyszłość. Taki ktoś przychodzi normalnie do pracy (dostaje jakieś wynagrodzenie jak pisałem powyżej) i co robi? W jednych szpitalach będzie tylko patrzeć, w innych pozwolą już normalnie coś robić, ale pod ścisłym nadzorem. Czasem ktoś przychodzi na pół dnia, a później ma zajęcia językowe, czasem jest dwa dni na oddziale, a trzy dni ma kurs językowy. Czas takiej hospitacji zależy od szpitala. Nie wiem które szpitale coś takiego proponują (dlatego nie pytajcie o to w mailach), ale czasem warto wysłać zapytanie do szpitala o taką ewentualność. Takie rozwiązanie jest dobre dla osób co są już na 100% zdecydowane na wyjazd. Mają determinację do nauki. Wiadomo, że kwota jaką dostają jest niewielka, ale jednak perspektywy są obiecujące (patrz punkt zarobki). Dodatkowo kontakt z językiem jest 24h/ dobę. Nie ma nic lepszego niż kurs niemieckiego w Niemczech.

15. Jak wygląda mój dzień / tydzień w pracy?

Tutaj tylko opowiem jak wygląda mój dzień na anestezjologii (nie wiem jak wygląda na internie, psychiatrii, laryngologii czy dermatologii). Pracuję 40 godz w tygodniu. Czasem trzeba zostać dłużej i tu jest różnie – czasem szef da później jakiś wolny dzień, a czasem puści wcześniej do domu. Od poniedziałku do czwartku pracuję od 7 do 16.15 (w czas pracy nie mam wliczonej 30 minutowej przerwy na obiad, za to śniadanie sobie wliczamy w czas pracy). W piątki pracujemy od 7 do 12. W wielu szpitalach jest taki system, że krócej w piątek. Nie ma wychodzenia z pracy wcześniej, bo ‚wszystko już jest zrobione’, albo ‚nie ma nic do roboty’. W sytuacjach awaryjnych można wyjść wcześniej z pracy, ale trzeba o tym szefa poinformować.

O godzinie 7 mamy raport (Besprechung), następnie badamy pacjentów – łącznie mamy 7 łóżek na ITS (każda sala jest jednoosobowa) + w razie potrzeby 4 łóżka w sali budzeń. Około 7.30 przychodzą chirurdzy (najczęściej jest to ordynator albo Oberarzt) i interniści (u mnie w szpitalu jeden z internistów ma dodatkowo specjalizację z intensywnej terapii i on jest naszym głównym konsultantem) i wspólnie omawiamy leczenie pacjentów, dalszą diagnostykę czy ich wypisanie z ITSu na oddział peryferyjny. Chirurdzy i interniści przychodzą również w ciągu dnia jeśli jest taka potrzeba.

Operacje zaczynają się o 8.15 lub 8.30 – w zależności który oddział – czas rozpoczęcia jest ustalony z góry. Jeżeli zabieg ma się zacząć o 8.15 to znaczy, że o 8.15 jest cięcie. To nie jest orientacyjna godzina rozpoczęcia pracy jak się wszyscy zbiorą. Moim obowiązkiem jest odpowiednio wcześniej rozpocząć znieczulenie, następnie chirurdzy (operator) ma ułożyć pacjenta odpowiednio na stole, umyć pole, obłożyć i punktualnie o 8.15 rozciąć skórę. Z opóźnień musimy się tłumaczyć. W systemie komputerowym musimy podać dokładnie, kiedy pacjent wjechał na blok operacyjny, kiedy wjechał na salę, kiedy poszczególna osoba z personelu przyszła na salę operacyjną, kiedy zacząłem znieczulenie, kiedy była intubacja, kiedy pacjent został ekstubowany, kiedy wyjechał z sali operacyjnej.

Pół godziny przed zakończeniem pierwszej operacji dzwonię na oddział, aby kolejny pacjent został przywieziony na blok. Do czasu ekstubacji pierwszego pacjenta, drugi już powinien być zmonitorowany, powinien zostać podany antybiotyk jeśli tego wymaga operacja, założone wkłucie. Jeśli pacjent wymaga założenia wcześniej wkłucia centralnego moim obowiązkiem jest zadzwonić po pacjenta wcześniej, albo jest to wykonywane w międzyczasie na intensywnej terapii. Wszystko to jest po to, aby przerwy między zabiegami nie były długie. Moim obowiązkiem jest kontrolować sytuację w polu operacyjnym, abym odpowiednio wcześniej zaczął pacjenta wybudzać.

Pierwszy zabieg się kończy, pacjent rozintubowany i zawożę go na salę budzeń. W tym czasie sala operacyjna jest sprzątana. Przekazuję pielęgniarce w sali budzeń czy były jakieś ekscesy w czasie operacji i wracam na salę operacyjną (czasem wypiję łyk herbaty albo kawy). Wracam na salę operacyjną, instrumentariuszka się już myje do kolejnego zabiegu, a ja rozpoczynam znieczulenie kolejnego pacjenta. Czas między zabiegami to około 10-15 minut. W ten sposób w taki przecięty poniedziałek czy wtorek jestem w stanie zrobić narkozę do 6-7 zabiegów, które trwają godzinę. Nie mogę rozpocząć znieczulenia dopóki operator nie jest na sali operacyjnej, a przynajmniej nie jest na bloku. Nie ma sytuacji, że znieczulam pacjenta i on leży przez godzinę i czeka, aż chirurg łaskawie się zjawi, bo narkoza ma wpływ na pacjenta i narkoza kosztuje – równie dobrze pacjent może leżeć przytomny. Ordnung muss sein.

Oczywiście zdarzają się odstępstwa od takiej pracy, że coś zacznie się później, ale nigdy nie jest to dlatego, że chirurg musiał pogadać przez telefon, wypalić paczkę fajek czy zjeść śniadanie.
Jak mnie szef zastąpi to mogę wyskoczyć na śniadanie, a po południu na obiad (półgodzinna przerwa). Śniadania lekarze jedzą wspólnie z pielęgniarkami. Nie ma podziału między nami. Tak samo w czasie dnia mamy jedno miejsce pracy (Dienstplatz), gdzie przebywamy razem. Lekarze nie chowają się w dyżurkach. Naprawdę czuć, że jesteśmy zespołem i każdy wie jakie ma zadania. W pierwszym tygodniu pracy chciałem pomóc pielęgniarkom przełożyć pacjenta, to one popatrzyły się na mnie zdziwione i usłyszałem: ale pan jest lekarzem, to jest nasze zadanie, a nie pana. Po tych słowach ja byłem bardziej zdziwiony niż one.

Około 13.30 siadamy, pijemy kawę i jemy jakieś ciasto. Ponownie razem tak jak przy śniadaniu.
Kiedy operacje się kończą, a jeszcze nie jest czas na koniec pracy to idę na ITS. Czasem jest tam coś do pracy, a czasem idę premedykować pacjentów na oddziałach albo w przychodni, gdzie są kwalifikowani pacjenci do zabiegów ambulatoryjnych. Zawsze jest coś do roboty. To są sporadyczne przypadki, kiedy wszystko jest zrobione.

Koło 16 najczęściej szef już wysyła mnie (a właściwie wszystkich) do domu. Zauważam, że zawsze ja wychodzę wcześniej niż chirurdzy, ale później niż interniści. Jeśli jakaś operacja jeszcze się nie skończyła to lekarz dyżurny ma obowiązek mnie zastąpić. Nie ma zrzucania operacji na kolejny dzień, bo już jest późno i za godzinę trzeba iść do domu.
Piątki na ogół są luźniejsze, bo każdy żyje już zbliżającym się weekendem i jest też mniej zabiegów zaplanowanych (co nie jest regułą).

Urlop planujemy na początku roku (mam 30 dni do wykorzystania oraz dodatkowo 5 dni na wyjazdy na kursy i szkolenia, poza tym wigilię i sylwestra mam wolne).

Na bloku operacyjnym widzę, że młodzi dużo operują. To jest normalne że stoją na pierwszej asyście. Nie są wykorzystywani do trzymania haków, bo od tego są haki automatyczne. Jeżeli przy stole jest więcej niż dwóch chirurgów to na ogół jest to naprawdę większa operacja. Starsi lekarze mają nastawienie, aby młodych czegoś nauczyć.

Lista tematów FAQ "Lekarz Emigrant odpisuje":

  1. Zarobki
  2. Koszty utrzymania
  3. Czy w Niemczech można robić staż podyplomowy?
  4. Dokąd wyjechać? Niemcy czy Szwajcaria?
  5. Gdzie się uczyć niemieckiego? Szkoła językowa, prywatne lekcje?
  6. Język
  7. Certyfikat językowy
  8. Co potrzeba aby otrzymać niemieckie PWZ, czyli Approbation?
  9. Jak znaleźć pracę?
  10. Co trzeba spełniać, aby dostać się na specjalizację w Niemczech?
  11. Rozmowa kwalifikacyjna.
  12. Umowa o pracę.
  13. Ile trwa specjalizacja?
  14. Hospitacja – co to jest?
  15. Jak wygląda mój dzień/ tydzień w pracy?
  16. Dyżury
  17. Życie towarzyskie
  18. Czy/ Jakie jest zapotrzebowanie na lekarzy i jakiej specjalności?
  19. Czy warto zaczynać w małej miejscowości, czy szukać dłużej i zacząć w większej?

Ze względu na objętość, tematy będą publikowane w każdą sobotę, w następujących odcinkach I: 1-7, II: 8-10, III: 11-15, IV: 16-19.

Jeśli macie dodatkowe pytania i chcecie, aby Lekarz Emigrant poruszył jakiś dodatkowy temat, piszcie!

Zobacz też:

Lekarz Emigrant
mail do autora: lekarz.emigrant@gmail.com
blog autora: lekarz-emigrant.blogspot.com

Przeczytaj również

Musisz się zalogować

Dodawanie komentarzy jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się
9 komentarze
avatar eMeS the Doc
eMeS the Doc
13.02.2016 09:32:45
Smutno mi się robi jak to czytam. Że można pracować w uporządkowanym systemie, gdzie większość rzeczy jest na swoim miejscu. A w międzyczasie w PL wyrzucają z pracy ordynatora, bo miał czelność kazać chirurgom być w szpitalu w czasie pracy, a nie uciekać do dodatkowej roboty 2h przed oficjalnym zakończeniem pracy w szpitalu.
avatar Lekarz Emigrant
Lekarz Emigrant
16.02.2016 20:52:19
No właśnie na tym tutaj to polega, że w pracy się pracuje. Nikt nie myśli o wychodzeniu w południe z pracy. Jak kto chce mniej pracować to może zatrudnić się na część etatu, a nie na cały.
avatar rytorek
rytorek
13.02.2016 22:22:35
Cześć! Mógłbym prosić o kilka bardziej konkretnych odpowiedzi? Tzn: 1) "Ostatni rok muszę dorobić w innym szpitalu" - jak to jest rozwiązane, musisz sam znaleźć inny szpital, w którym dorobisz ostatni rok? Co się stanie, jeżel nie znajdziesz żadnego chętnego szpitala? 2) "30 dni do wykorzystania" - masz na myśli dni robocze? W sumie to jest różnica, jeżeli to dni robocze, to urlopu jest w zasadzie 6 tygodni pełnych. W Polsce, o ile się nie mylę, jest 22 dni roboczych urlopu. pozdrawiam i odpisz w wolnej chwili ;)
avatar lekmati
lekmati
30.12.2016 13:21:39
1) W Niemczech szpitale maja rozne uprawnienia co do szkolenia w danej specjalizacji. Moga miec pelna specke i podspecki albo tez tylko uprawnienai na rok lub wiecej. Gdy szpital ma upranienia tylko na 4 lata trzeba poszukac pozniej szpitala ktory ma upranienia na 6 lat i tam dokonczyc specjalizacje. Miejsca jako asystent z 4 letnim doswiadczeniem napewno znajdzie. To samo jest z chirurgia ze czesto jak nie znalezli miejsca na wymarzonej spece robia 2 lata podstawy tzw. "Common trunk" na innej spece i zmieniaja na swoja wymarzona chirurgiczna. W Niemczech mozna zrobic 1 rok na innej bliskiej specjalizacji i miec ten rok zaliczony jako "Fremdjahr". 2) 30 dni roboczych. 6 tygodni. Jak lubisz malo urlopu (5tygodni) i 50h/tygodniowo pracy jako podstawy to Szwajcaria zaprasza:)
avatar medyk helwetyk
medyk helwetyk
14.02.2016 23:42:56
jak nie znajdzie szpitala to ma problem. Owszem - znajdzie bo tutaj nie chodzi o to by zlapac kroliczka tylko by go gonic - z ogromna checia wezma go jako doswiadczonego i bedzie pracowal, ale ze w 12 miesiecy zrealizuje program to watpie - bo kazdemu szpitalowi oplaca sie finansowo przedluzac specjalizacje swoich assarztow... po prostu - nie pozwoli sie od razu zrobic wszystkiego - bo jak asystent robi sie facharztem to po pierwsze moze uciec gdzie indziej a po drugie drozszy bedzie...a tak miec asystenzta na poziomie specjalisty jest ok
avatar Lekarz Emigrant
Lekarz Emigrant
16.02.2016 20:51:12
Ad 1. Mój szpital ma umowę z innym szpitalem i jest to z góry ustalone, że tam dokończę speckę. Mogę sam znaleźć szpital, ale to wtedy już na własną rękę. I ostatni rok trwa rok, a nie jest sztucznie przedłużany. W Niemczech jest o wiele łatwiej zrealizować program specki zwłaszcza dlatego, że dużo się pracuje i nie brakuje procedur. Po 2 latach w moim szpitalu mam ponad 50% programu zrealizowanego. Jest dużo szpitali, które chętnie pomogą jak najszybciej skończyć speckę zwłaszcza ze względu na braki specjalistów. Wybacz medyk helwetyk ale pierwsze słyszę o utrudnianiu dokończenia specjalizacji (sorry, to nie Polska). Poza tym przeskok finansowy między Assistenzarztem a Facharztem nie jest jakiś duży, aby dla szpitala był nie do przejścia- utrudnianie specjalizacji jest lepszym powodem do ucieczki niż bycie specjalistą (dobry szpital bez problemu zadba o to, aby ten specjalista nigdzie nie chciał się wybierać). Ad. 2. Chodzi o dni robocze. Na weekendy nie bierze się urlopu.
avatar Anonim
Anonim
19.02.2016 18:32:50
Gdzie nowy odcinek? Fani czekają :)))
avatar Amani
Amani
13.09.2016 18:45:51
Czy w Niemczech łatwo można dostać się na specjalizację z chirurgii szczękowo-twarzowej?
avatar Anonim
Anonim
04.12.2017 15:39:14
Witam serdecznie! Od 4lat jestem w Niemczech, a dokladniej w nrw i robie specjalizacje z interny. Jak czytam wpisy Polakow pracujących na obczyźnie to sie zastanawiam skąd ich fascynacja szpitalami i systemem pracy w Niemczech. W moim szpitalu pracuje sie od 7-17h regularnie, do tego dochadza późne zmiany ( do 21h) potem przychodzi nocna zmiana. Lekarz internista po 17h jest teoretycznie sam w szpitalu ( teoretycznie.. Oczywiscie wiekszosc kolegow robi nadgodziny) na izbie przyjec i do tego jest odpowiedzialny za wszystkie nagle przypadki na oddzialach internistycznych.. ok 200 pacjentów. Oczywiscie oberarztowie z kazdej dyscypliny sa zawsze pod telefonem, jak ma sie do nich pytania to "chetnie" pomagaja. Prowadze 20/25 pacjentow na oddziale( jak ktos zachoruje to oczywiscie musze robic jego pacjentow rowniez, czyli 40/45) , 6/7 wypisow i 6/7 nowych przyjec na dzien. Trzezwo patrzac koncze robote o 19 godz. Moj oberarzt przyjdzie i od czasu zapyta sie czy wszystko wporzadku i ucieka do domu. ( oberarztowie tez nie maja latwo) Uczyc sie rzeczy manualnych?! Hmm pytanie kiedy. Wszystko robione jest w szpitalu pod akord. Echo, gasto, kolo, ercp... urlop.. podpisywany jest moze z 3dni przed jego rozpoczeciem, plan dyzurowy na nastepny miesiac znamy na 2dni przed poczatkiem miesiaca. Kursy.. jakie kursy?! Ludzi do pracy potrzebujemy, po co pani kursy? Duzo moznaby bylo tego opowiadac. Nigdzie nie jest kolorowo, ale o tych negatywnych walorach pracy w Niemczech rzadko się pisze i malo kto o nich wie. Mozliwe ze pracyje w jakims paskudnym szpitalu, ale paru moich znajomych ma podobne odczucia... no coz, kazdy musi swoje przejsc! Zycze wszystkiego dobrego! Pozytywnych aspektow nie poruszam, w sieci jest tego pelno ?

Ta strona korzysta z ciasteczek, a także ma określoną politykę prywatności. Dowiedz się więcej. 

Rejestracja grafika

Ta akcja wymaga zalogowania

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się