Oszukiwałam samą siebie, może ty też to robisz

Oszukiwałam samą siebie, może ty też to robisz

0 komentarzy

Egzystujemy w czasach, kiedy kariera jest na pierwszym miejscu. Od dekady ta tendencja zdecydowanie się nasila, szczególnie wśród kobiet. Coś, co w czasach naszych rodziców, owszem zdarzało się, jest teraz absolutną normą. Czasem zadziwia mnie jak daleko można się posunąć, kiedy życiem steruje ambicja. Jestem lekarzem, w moim środowisku rządzi ambicja. W pewnym momencie nie do końca świadomie popadłam w ten wir.

Gdzieś zasłyszałam historię, jak matka pewnej małej dziewczynki chciała jej zapewnić dobry start w przyszłość, postanowiła więc od początku wychowywać ją jak chłopca. Wszak każda większa firma jest silnie zmaskulinizowana, aby mała umiała się poruszać w takich realiach, kobieta postanowiła „pomóc” jej od początku. Pilnowała, by nie rozklejała się, gdy się przewróci, uderzy czy zdarzy coś przykrego. Starała się też powściągliwie okazywać uczucia, nie przytulając małej panienki. Zachęcała do wspinaczki po drzewach i rywalizacji z innymi dziećmi. Zapisała na dodatkowe zajęcia ze sportów walki, nie pytając przy tym jakie jej córeczka ma o tym zdanie.

Maluchy w pewnym wieku są dość posłuszne, więc dziewczynka nie skarżyła się, wydawała się nawet całkiem zadowolona, spełniając polecenia mamy. Któregoś dnia kobieta wróciła wcześniej z pracy, rzuciła okiem na pokój małej, gdy ona w najlepsze bawiła się ciężarówką. Zadowolona z realizacji swego pomysłu, matka przeszła dalej, by poprawić makijaż w lustrze. Już miała przywitać się z córką, kiedy zbliżała się do drzwi, dobiegło ją z pokoju:

– Nic się nie stało. Nie płacz, ciężaróweczko.Niestety w życiu jest tak, że jeśli nie dbasz o realizację własnych marzeń, ktoś zatrudni cię do realizacji swoich…

Zaintrygowana podeszła do framugi. Dziewczynka tuliła w ramionach samochodzik owinięty w kocyk i czule głaskała wywrotkę.

– Wszystko będzie dobrze – dodała i zaczęła śpiewać zabawce kołysankę.

Ta historia chodziła za mną bardzo długo i zastanawiałam się, czemu tak jest, aż zrozumiałam, że dokładnie to samo robiłam… sama sobie.

Jestem lekarzem, w moim środowisku rządzi ambicja, popadłam nie do końca świadomie w ten wir. Tytuły naukowe, specjalizacje, już w czasie studiów promowane jest pisanie prac, gdzieś mimochodem zaczyna się myśleć takimi kategoriami. Jeśli człowiek nie stanie i nie zastanowi się, czego sam tak naprawdę chce łatwo wpaść w powyższy schemat. Niestety w życiu jest tak, że jeśli nie dbasz o realizację własnych marzeń, ktoś zatrudni cię do realizacji swoich…

Jak tylko sięgnę pamięcią wiedziałam, co chcę robić w życiu – chciałam mieć rodzinę, dużą. Moją ulubioną rozrywką już w przedszkolu była zabawa w dom. Najbardziej cieszyło mnie, kiedy uczestniczyła w tym cała grupa. Siadaliśmy do wyimaginowanej kolacji, przy kilku złożonych ze sobą stoliczkach i udawaliśmy, że jemy wspólny posiłek. Najlepsze wspomnienia wakacyjne? Cóż, nie polecę Wam konkretnych miejsc, dla mnie ważniejsze było nie to gdzie jestem, ale z kim.

W podstawówce odliczałam dni, gdy całą rodziną, jak co roku zgromadzimy się przy jednym stole, u Cioci i Wujka w domku letniskowym na Kaszubach. Do dziś z sentymentem wspominam lato, gdy chatka pomieściła 23 osoby. Z ekscytacji wstawałam codziennie o 6 rano, bo chciałam żeby dzień trwał jak najdłużej. Dzielnie pomagałam przy rozstawianiu zastawy stołowej, dla całej gromady. Popołudniami wyruszaliśmy na grzyby, podchody czy pływać. Uwielbiałam to…

Aż urodziłam dziecko i siedzę sobie na tym macierzyńskim, całkiem szczęśliwa jako klasyczna kura domowa.Ambitne środowisko z lat studenckich zagłuszyło gdzieś we mnie te marzenia, czułam się z nimi nie na miejscu. Mówić ze łzami w oczach, że tak niesamowicie pragnę rodziny, podczas gdy znajomi dążyli, by zostać chirurgiem czy kardiologiem… wstydziłam się. Do tego stopnia, że zaczęłam sobie wmawiać, że też chciałabym zostać kimś! Zabawne, oszukiwałam się tak bardzo, że próbowałam szukać problemu w sobie: czemu mnie to nie interesuje? Przewertowałam wszelkie poradniki psychologiczne: może to lęk przed porażką albo nie, bardziej przed sukcesem? Może to prokrastynacja lub niemoc w stresie, charakteropatia? Dlaczego nigdy nie myślałam o doktoracie i czemu, do jasnej anielki, dalej nie wiem, jaką chciałabym mieć specjalizację?

Aż urodziłam dziecko i siedzę sobie na tym macierzyńskim, całkiem szczęśliwa jako klasyczna kura domowa. Gotuję obiady, piorę i głaszczę po głowie tę małą ciężaróweczkę w kocyku.

– Wszystko będzie dobrze… – mówię do siebie.

Dalej tego do końca nie rozumiem, skąd ta radość skoro żadnych tytułów ani osiągnięć nie ma? Jednak coś w sercu się rozlewa po cichu. Moja prawdziwa kobieca natura wygrała…

Przeczytaj również

Musisz się zalogować

Dodawanie komentarzy jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się
0 komentarze

Bądź pierwszym, który skomentuje.

Ta strona korzysta z ciasteczek, a także ma określoną politykę prywatności. Dowiedz się więcej. 

Rejestracja grafika

Ta akcja wymaga zalogowania

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się