Pecunia non olet

Pecunia non olet

12 komentarzy

Gdy moja ukochana druga połowa wróciła z piątkowego „czochrania za pieniądze” i zaprezentowała swoj nowy image stanąłem przed klasycznym męskim problemem: pochwalić ją, że świetnie jej w „nowych” włosach, czy przyznać szczerze, że nie widzę żadnej różnicy? Cytując zatem kultową reklamę proszku do prania: „skoro nie widać różnicy… to po co płacić 4-krotność swojej stawki godzinowej”?!

Tak moi drodzy. O ile damskiej części czytelników nie zdziwi stawka 100 zł za czynność, którą każda z nich codziennie (no dobra, zależy) wykonuje w łazience, o tyle dla przeciętnego nie-metro mężczyzny stanowi to roczny budżet na wizytę u fryzjera. Ale oczywiście nie o modzie i lifestyle’u mam zamiar pisać (chociaż?), lecz o wnioskach jakie z tego przykładu płyną. Dużo kobiet idzie na wszelkie zabiegi pielęgnacyjne, nawet tak proste jak mycie i czesanie włosów czy obcinanie paznokci, które same potrafią wykonać i wydaje na nie bez mrugnięcia okiem kwoty… no powiedzmy bezpiecznie, że 3 cyfrowe. Niech to, uprośćmy nawet, że 200 zł raz na jakiś czas. Jeśli fryzjerka zetnie je krzywo i nie tak, jakby chciały, pomarudzą trochę w domu przed lustrem (lub znikną z życia towarzyskiego do czasu podrośnięcia włosów), ewentualnie zmienią salon (chociaż wątpię, ludzie chyba częściej zmieniają parafię, niż fryzjera).

Żeby była jasność – ja nikomu nie bronię wydawania pieniędzy na przyjemności (obowiązki?) i nie oceniam. Ale przyjrzyjmy się temu teraz z drugiej strony – fryzjer/ka bierze te 100/200/więcej zł za godzinę-dwie pracy w trakcie których… no, strzyże, myje, koloryzuje i co tam jeszcze. Zakładając, że historie o obciętych uszach pozostają tylko dowcipami wyjętymi żywcem z Masztalskiego (ktoś pamięta?) to najgorsze, co może zrobić „usługodawca” to ściąć kogoś za krótko, bądź po prostu brzydko.

A wszystko to za cenę, na którą ja, jako lekarz pracuję 4 do 8 (słownie: cztery do ośmiu) godzin w szpitalu – czyli nawet cały dzień. W trakcie których (później zresztą też) odpowiadam za ich życie i zdrowie – tak prawnie, jak i moralnie… Rozumiecie, do czego zmierzam?

Ale zostawmy fryzjerów. Oni faktycznie posiadają wyuczony fach, kilka lat chodzą do szkoły (zawodówka / szkoła ponadgimnazjalna / policealna etc.) i zdają egzamin „mistrzowski”. Weźmy inny przykład: hydraulik aka Pan Złota Rączka. Roboty się nie boi i za kołnierz nie wyleje. Do tańca i do różańca. Wykształcenie – nie wiem, nie czytałem, doświadczenie zawodowe: 30 lat. Ugruntowana pozycja zawodowa i marka nazwiska. Za wysokospecjalistyczną dobrze punktowaną usługę przepchania zatkanego sracza bierze 80-100zł, płatne już, kasa fiskalna niestety została w biurze (i jeszcze śpi). „Że co, że drogo? To se znajdź Pan taniej frajera, co się będzie w g… tarzał!” – rzecze poczciwina wzruszając ramionami.

Znowu pół dnia leczenia pacjentów spłynęło do rynsztoka – i to, że spłynęło, to akurat dobra wiadomość.

W aucie coś stukało nad przednim lewym kołem. Nie ma co czekać, aż się zepusje. Lepiej dam do przeglądu. Na szczęście znam tani warsztat. 120 zł za pełen przegląd. Nawet szybko oddali, po 3 dniach. I już nie stukało. A nie, moment, zaczęło ponownie po tygodniu – „No ale to nie nasza wina, przegląd nie wykazał tej usterki, która ujawniła się dopiero teraz” – kolejne 120 zł + koszty naprawy i części.

Przyszło pismo od sądu – egzekucja komornicza. Że jak? Nie zdążyłem nawet karty kredytowej sobie wyrobić, to pomyłka! Szybka konsultacja prawnicza – co robić, do kogo iść, gdzie napisać?! 300zł na stół, albo nie zaczynamy nawet rozmowy na temat z panem mecenasem. O dalszych kosztach dowiem się dopiero, gdy zapozna się bardziej szczegółowo ze sprawą.

Czy ktoś w takich sytuacjach kłóci się ze swoim „usługodawcą”, że to drogo, że skąd takie drakońskie ceny, że pan mecenas/ pan Mieciu z kotłowni / pani Halinka z salonu to pazerni chałturnicy, dla których liczy się tylko zysk? A gdzie uczucia, gdzie empatia? Przecież ja muszę mieć włosy zrobione na jutro, jutro chrzciny Maciusia! Panie Mieciu, bardzo proszę, nie mam tyle pieniędzy, a dzieci nie mają gdzie siusiu zrobić, panie mecenasie, gdzie honor pana zawodu, przecież ma pan służyć ludziom, nie mam aż 300 złotych… często zdarza się Wam słyszeć coś takiego? Albo wykłócać o cenę?

A ile razy słyszycie od pacjentów, ba ostatnio nawet czytacie w gazetach i słyszycie w radiu / telewizji, że lekarze to „pazerni zdziercy”?

„Weszłam tylko na 20min. Chwilę porozmawiał, szybko zbadał i wypisał receptę – i za coś takiego mam płacić 100zł? Za wypisanie takiego świstka z pieczątką”?

„30 lat płacę na ubezpieczenie a teraz mam płacić?! To jest SŁUŻBA zdrowia, nie macie wstydu?” – wykłóca się starsza Pani, na szczęście w rejestracji, w gabinecie powietrze z niej już schodzi. Ale poglądy pewnie nie.

Ostatnio czytałem na Konsylium24 wpisy lekarki z kresów, która brała od pacjentów za wizyty prywatne 40 zł – ze wstydem, że tyle żąda od biednych emerytów. Moi drodzy – skoro nie szanujemy naszej pracy, nikt jej nie uszanuje. Niska samoocena i takaż wycena swoich usług szkodzi nam jako całości środowiska. Razem tworzymy zhierarchizowaną strukturę korporacyjną. I mimo to nie potrafimy współdziałać w najważniejszych kwestiach dotyczących własnego interesu. I – żeby nie było – również pacjenta. Pracując za grosze skazujemy się albo na biedę, albo na pracę na kilku etatach. Zależności przepracowanie – przemęczenie – błędy lekarskie nie muszę chyba tłumaczyć, dostatecznie dużo o niej ostatnio w mediach. Do tego dodajmy jeszcze wizję rozwodu po 10 latach takiej pracy, problemy z używkami i et voilà – przepis na wypalenie zawodowe gotowy. Czy to aby na pewno takie przejaskrawione?

Dlatego drodzy koleżanki i koledzy proszę – szanujmy nasz zawód, pacjenta, ludzi, których kochamy. I szanujmy siebie.

Źródło miniatury artykułu:

mlive.com

Przeczytaj również

Musisz się zalogować

Dodawanie komentarzy jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się
Wczytywanie komentarzy

Ta strona korzysta z ciasteczek, a także ma określoną politykę prywatności. Dowiedz się więcej. 

Rejestracja grafika

Ta akcja wymaga zalogowania

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się