Jeszcze raz o tym, kim jesteśmy

Jeszcze raz o tym, kim jesteśmy

0 komentarzy

Obchodzę dziś moje własne, personalne święto. Z tej okazji chciałbym podzielić się z Wami moimi prywatnymi spostrzeżeniami, jakie z tej okazji mam, a także dokonać małego podsumowania mojej działalności. Od razu zaznaczę, że niniejszy tekst będzie do bólu stronniczy i – mówiąc bez ogródek – trochę sobie pokadzę. Czytelnik proszony jest o wyrozumiałość.

Ponad rok temu wpadłem na pomysł założenia niniejszej strony, www.bedacmlodymlekarzem.pl. Wierzcie lub nie, ale był to gest z potrzeby serca. Nie chcąc być posądzonym o przesadne poszukiwanie sławy, a także nie chcąc zaszkodzić swojej przyszłej jeszcze wówczas karierze zawodowej, zdecydowałem się pozostać anonimowy. Projekt, na który się porwałem, był wyjątkowo ambitny – rozpoczynając od małego bloga medycznego, mierzyłem w stworzenie strony o ogólnopolskim zasięgu – by głos młodego pokolenia lekarzy został usłyszany, daleko poza naszym środowiskiem. Chciałem pisać o problemach z jakimi się borykamy, nonsensach systemowych i organizacyjnych w naszej pracy i wynikających z tego niepotrzebnych konfliktach z pacjentami. Chciałem pisać o rzeczach przydatnych, ważnych lub po prostu ciekawych, ale nade wszystko – chciałem to robić merytorycznie.

Jeśli dodać do tego, że nie miałem pojęcia o tworzeniu stron internetowych, reklamie, kampaniach PR i nie miałem żadnych znajomości, ani nawet funduszy – można eufemistycznie powiedzieć, że mierzyłem wysoko. Ale wiedziałem o tym. Noce spędzałem czytając “kurs HTML&CSS&PHP”, pisząc do znajomych, zachęcając do współpracy, słuchając ich problemów i myśląc o tym, jak o tym napisać. Nawiązywałem współpracę i kończyłem współpracę, zmieniałem stronę by zmienić ją jeszcze raz.

A na pierwszym planie toczyło się jeszcze… życie. I to prywatne, i to lekarskie. Mogłoby się więc obiektywnie wydawać, że te kilkadziesiąt powstałych artykułów to niewiele. Ale z perspektywy mikrokosmosu mojego i wszystkich innych ze mną piszących – to prawdziwy cud. Cud, że w natłoku codziennego życia potrafimy usiąść, przeczytać, pomyśleć i napisać.

Potem dostajemy listy z pytaniami dlaczego tak rzadko? Pewnie dlatego, że nie jesteśmy redakcją w ścisłym tego słowa znaczeniu. Nie mieliśmy sponsora, nie mieliśmy reklam. Powiedziałem sobie – rok, góra półtora. Jeżeli to tego czasu strona się nie rozkręci, zamykam szopkę.

I dziś stoję na rozstaju. Zawodowe i prywatne życie pozostawia resztki czasu niewystarczające do odpowiedzialnego zarządzania stroną o takich ambicjach. Z drugiej strony kolejne maile z podziękowaniami “nikt dotąd o tym nie pisał w taki sposób”, kolejne osoby zgłaszające chęć współpracy, kolejne “lajki” na facebooku… Miałbym tak po prostu położyć krzesła na stoliki i zgasić światło?

Nie. I tak. BML potrzebuje zmian. Potrzebuje wejścia w następną fazę rozwoju. Potrzebuje rozwiązań biznesowych. Nie mówię czy i kiedy one nastąpią, ale daję Wam do zrozumienia, że BML w przyszłości zmieni nieco swój ton na bardziej for profit. Od razu mogę Was zapewnić – nie zmieni to podstawowych założeń strony. A jeśli się uda – sprawi, że będzie bogatsza w treści. Ale to na razie muzyka przyszłości.

Symbolicznym przejawem zachodzących zmian jest – kolejna w historii – zamiana wizerunku. Jako młoda strona jest jeszcze chętna na eksperymenty z formą. A treść? Już dziś, z okazji naszego skromnego małego otwarcia mogę pochwalić się nawiązaniem współpracy z następującymi podmiotami:

Mecenas Radosław Tymiński. Radca prawny i doktor nauk prawnych, od kilku lat zajmujący się tematyką praw lekarzy oraz obrony lekarzy w sprawach sądowych. Autor strony prawalekarzy.pl oraz wielu publikacji, m.in podręcznika dla lekarzy i studentów medycyny “Prawo medyczne”.

Strony medyczne podobne do BML. Nigdy nie twierdziłem, że jesteśmy jedyni. Ani najlepsi. Mówiłem, że jest nas mało. Dlatego nie musimy ze sobą konkurować o czytelnika, zwłaszcza, jeśli mamy wspólne poglądy i cel. Rozpoczynamy partnerską współpracę z inną, błyskawicznie zyskującą popularność stroną wydziallekarski.pl, której historia kompletowania zespołu i rozwoju do złudzenia przypomina naszą :).

Fundacja Kaleckiego (kalecki.org). To niezależny think tank, którego celem jest poszerzenie debaty publicznej o wątki wykraczające poza dominujące sposoby myślenia o gospodarce. W polu zainteresowań znajdują się zagadnienia, takie jak wpływ regulacji na rozwój gospodarczy, polityczne uwarunkowania ekonomii oraz problem nierówności socjoekonomicznych. W ramach inauguracyjnego wykładu rozpoczynającego cykl “Prywatne/publiczne” członek BML, kostasz, wygłosił prezentację o zmieniającej się relacji lekarz – pacjent spowodowanej reformami w zarządzaniu Systemem Opieki Zdrowotnej – zwłaszcza w kontekście wprowadzenia do niego uregulowań rynkowych.

W tym miejscu chciałbym szczerze podziękować całemu zespołowi BML – za krew pot i łzy, za własny, prywatny czas, jaki wkładacie w tworzenie naszej strony – to dzięki Wam istnieje w obecnym kształcie. Jesteście wielcy.

Przy okazji, pozwolę sobie na krótką polemikę na pytanie jednego z czytelników “Po co tworzyć stronę typu BML, jeżeli jest Konsylium24.pl”? Nie odpowiadałbym na to pytanie, gdyby nie fakt, że zdążyło się ono już kilka razy powtórzyć.
Na wstępie zaznaczę – K24 to niesłychanie przydatny portal, imponujący liczbą aktywnych członków i zakresem tematycznym. Nawet gdyby BML w szczytowej formie dorównało, bądź przewyższyło liczbą czytelników K24, nie sprawi to, że komukolwiek z tego powodu ubędzie użytkowników.
Po pierwsze, K24 to forum internetowe, co już w swoim założeniu diametralnie różni się od strony internetowej, nawet poruszającej ten sam temat – jeden długi artykuł + ew. komentarze do niego vs wiele krótkich (z reguły) opinii, bardzo często coraz bardziej odbiegających od głównej myśli.
Po drugie, K24 jest (przynajmniej w teorii) miejscem zamkniętym dla osób spoza branży medycznej, podczas gdy BML ma ambicje informować obywateli o istocie niektórych problemów trapiących SZ.
Po trzecie, K24 to usługa z założenia komercyjna, czyli inicjatywa odgórna stworzona przez profesjonalną firmę – z wszystkimi tego plusami (budżet, infrastruktura, zaplecze), jak i minusami (brak zainteresowania niedochodowymi dziedzinami, autocenzura, etc.).
Podsumowując – mam nadzieję, że muszę to oficjalnie tłumaczyć po raz pierwszy i ostatni – uważam, że serwisy pokroju K24 są zupełnie różne w swoim założeniu i funkcjonowaniu od BML i jeśli już mają ze sobą wchodzić w interakcje – to przez wzajemne uzupełnianie się – BML ma zamiar tworzyć artykuły tak dobre, że będzie się o nich dyskutować na forach typu K24 :).

Dziś nie przestaję mierzyć wysoko. I mam nadzieję, że za kolejny rok z okładem spotkamy się w tym samym miejscu :).

Na następnej stronie znajduje się podsumowanie tego, czym wg mnie jest BML w obecnej postaci.

Bedacmlodymlekarzem.pl jest stroną tworzoną przez lekarzy, dla lekarzy. Powstała z myślą, by być głosem młodego pokolenia medyków. Wyrażać ich nadzieje, obawy i mówić o rzeczach dla nich istotnych. Oto zaledwie kilka potencjalnych tematów godnych poruszenia:

  • Najnowszy rozkład miejsc rezydenckich, specyfika poszczególnych specjalizacji.
  • Aktualne uwarunkowania prawne regulujące zawód lekarza.
  • Warunki pracy, wynagrodzenie, możliwe formy obrony przed łamaniem praw lekarza.
  • Sposoby rozwiązywania konfliktów z pacjentami i innymi pracownikami.
  • Informacje o ciekawych szkoleniach i materiałach edukacyjnych.
  • Recenzje utworów poruszających tematykę pracy lekarza lub prezentujących perspektywę osoby chorej.

Innymi słowy – niniejsza strona ma być czymś, co sam, jako lekarz, chciałbym czytać.

Drugim, nie mniej ważnym celem, dla którego istnieje www.bedacmlodymlekarzem.pl, jest próba stanowienia przeciwwagi dla nierzadko stronniczego, politycznego a nader wszystko – płytkiego i pozbawionego merytorycznej analizy przekazu informacji oferowanego przez praktycznie wszystkie dostępne media w Polsce. BML nie bierze na siebie odpowiedzialności bycia głosem całego środowiska lekarskiego (bo byłby to głos samozwańczy), niemniej zaznaczyć trzeba, że poza lakonicznymi komunikatami ze strony oficjalnych reprezentantów oraz wyrwanymi z kontekstu cytatami opinii ekspertów, polski dyskurs cierpi na niedobór lekarzy zawierających głos w publicznej debacie o organizacji systemu Opieki Zdrowotnej i warunkach pracy w nim. Stosowana przez większość z nas dotychczas formuła taktownego milczenia i cierpliwego wykonywania swoich obowiązków, po latach transformacji systemowej okraszonej rozpasaniem się klasy rządzącej sprawiła, że polska Służba Zdrowia znajduje się na granicy kryzysu. Oto tylko kilka przykładów, będących tego składowymi:

  • Pogłębiająca się spirala absurdalnej biurokracji, zabierająca cenny czas, który pracownicy powinni poświęcić pacjentowi.
  • Wysokie kary nakładane przez aparat administracyjny za niedopełnienie niemożliwych do spełnienia wymogów czysto formalnych, narzuconych lekarzom przez nieznających realiów ich pracy urzędników.
  • Stopniowe przekształcanie Opieki Zdrowotnej w system zarządzany według reguł rzekomorynkowych, by następnie publicznie oskarżać lekarzy i kierowników placówek SZ o uprawianie biznesu kosztem pacjentów.
  • Wydłużająca się lista codziennych obowiązków nakładających na personel medyczny odpowiedzialność moralną, finansową i karną, przy jednoczesnym braku poprawy warunków finansowych.
  • Pogarszające się warunki pracy będące przyczyną masowego exodusu lekarzy, w tym wysoko wykwalifikowanych specjalistów, za granicę.
  • Ustawiczne, publiczne podminowywanie zaufania do zawodu lekarza, co wzmaga bariery komunikacyjne na linii lekarz-pacjent, mnoży niepotrzebne konsultacje, marnotrawi dostępne środki i w efekcie działa na szkodę tak lekarza, jak i chorego.

Wszytko to, a także wiele innych czynników, to kolejne krople przelewające czarę goryczy. Z osobistych doświadczeń wnioskuję, że typowy obywatel (w tym również moja własna rodzina, by daleko nie szukać) wie niewiele o codzienności lekarza – i trudno się temu dziwić. Wychodzę z założenia, że u podstaw gruntownych i mądrych zmian stoi przede wszystkim edukacja. Mozolna i ustawiczna. Pisząc o warunkach pracy lekarza mam nadzieję, że spotkam się ze zrozumieniem i przychylnością społeczeństwa, które przestanie ślepo wierzyć w kłamstwa i półprawdy prezentowane w ogólnodostępnych mediach. Ponieważ w ogólnym rozrachunku dobre warunki pracy lekarza – i każdego innego pracownika Opieki Zdrowotnej – to podstawa dla dobrej opieki nad chorym.

To, co wyróżnia BML spośród innych stron o tematyce medycznej, to oddolna inicjatywa w powstaniu strony. BML nie jest na usługach wielkich korporacji. Powstało z wewnętrznej potrzeby zabrania publicznego głosu i pokazania świata medycznego z perspektywy młodego lekarza. To, czym BML różni się od autorskich blogów lekarzy, to jego szerszy zakres tematyczny. Bedacmlodymlekarzem.pl nie jest stroną typu one man show. Tutaj każdy może spróbować swoich sił i zabrać głos – pisząc artykuły na własny rachunek. Zainteresowane osoby proszone są o kontakt.

Przeczytaj również

Musisz się zalogować

Dodawanie komentarzy jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się
Wczytywanie komentarzy

Ta strona korzysta z ciasteczek, a także ma określoną politykę prywatności. Dowiedz się więcej. 

Rejestracja grafika

Ta akcja wymaga zalogowania

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się