Rezydentury – jaką specjalizację wybrać? Poradnik dla wciąż niezdecydowanych.

Rezydentury – jaką specjalizację wybrać? Poradnik dla wciąż niezdecydowanych.

27 komentarzy

Zostały już bardzo niewiele czasu do podjęcia ostatecznej decyzji co do specjalizacji w jakiej chcielibyście się szkolić. Rodzina i przyjaciele nie mogą zrozumieć, dlaczego wahacie się pomiędzy tak niewiele ze sobą mającymi wspólnego skrajnościami typu: okulistyka czy pediatria albo anestezjologia czy medycyna sądowa? Opiekun ze stażu wyraźnie odradzał Ci ortopedię bo masz na imię Ania i ważysz 50kg, a Ty wciąż nie możesz przestać śnić o narzędziach pachnących krwią? Masz łeb jak sklep i chciałbyś być internistą na miarę dr House’a, ale martwisz się o swoją skromną pensję? Oto krótki przewodnik który pomoże Ci w wyborze!

Słowem wstępu – tekst ten jest pisany trochę z “przymrużeniem oka”, nie traktujcie go więc proszę jako ostatecznej wyroczni ani pracy poglądowej. Chciałem po prostu wziąć pod lupę największe obawy związane z wyborem takiej czy innej specki a także przedstawić krążące wokół niej stereotypy.

 

Specjalizacje modułowe

Jakby ktoś jeszcze nie wiedział: od tego roku weszły specjalizacje modułowe. Jest to nic innego, jak przypudrowana wersja starego trybu (robienie “dwójki” z chirurgi) i okazja dla Ministra, by powiedzieć, że coś się zrobiło. I szczerze mówiąc, ich wprowadzenie może się okazać jedynym (pozytywnym ofkoz) osiągnięciem rządów Bartka.

Pozwólmy więc sobie na szybki rzut oka na listę potencjalnych kandydatów:

Lista specjalizacji lekarskich:

  • Alergologia
  • Anestezjologia i intensywna terapia
  • Angiologia
  • Audiologia i foniatria
  • Balneologia i medycyna fizykalna
  • Chirurgia dziecięca
  • Chirurgia klatki piersiowej
  • Chirurgia naczyniowa
  • Chirurgia ogólna
  • Chirurgia onkologiczna
  • Chirurgia plastyczna
  • Chirurgia szczękowo-twarzowa
  • Choroby płuc
  • Choroby płuc dzieci
  • Choroby wewnętrzne
  • Choroby zakaźne
  • Dermatologia i wenerologia
  • Diabetologia
  • Diagnostyka laboratoryjna
  • Endokrynologia
  • Endokrynologia ginekologiczna i rozrodczość
  • Endokrynologia i diabetologia dziecięca
  • Epidemiologia
  • Farmakologia kliniczna
  • Gastroenterologia
  • Gastroenterologia dziecięca
  • Genetyka kliniczna
  • Geriatria
  • Ginekologia onkologiczna
  • Hematologia
  • Hipertensjologia
  • Immunologia kliniczna
  • Intensywna terapia
  • Kardiochirurgia
  • Kardiologia
  • Kardiologia dziecięca
  • Medycyna lotnicza
  • Medycyna morska i tropikalna
  • Medycyna nuklearna
  • Medycyna paliatywna
  • Medycyna pracy
  • Medycyna ratunkowa
  • Medycyna rodzinna
  • Medycyna sądowa
  • Medycyna sportowa
  • Mikrobiologia lekarska
  • Nefrologia
  • Nefrologia dziecięca
  • Neonatologia
  • Neurochirurgia
  • Neurologia
  • Neurologia dziecięca
  • Neuropatologia
  • Okulistyka
  • Onkologia i hematologia dziecięca
  • Onkologia kliniczna
  • Ortopedia i traumatologia narządu ruchu
  • Otorynolaryngologia
  • Otorynolaryngologia dziecięca
  • Patomorfologia
  • Pediatria
  • Pediatria metaboliczna
  • Perinatologia
  • Położnictwo i ginekologia
  • Psychiatria
  • Psychiatria dzieci i młodzieży
  • Radiologia i diagnostyka obrazowa
  • Radioterapia onkologiczna
  • Rehabilitacja medyczna
  • Reumatologia
  • Seksuologia
  • Toksykologia kliniczna
  • Transfuzjologia kliniczna
  • Transplantologia kliniczna
  • Urologia
  • Urologia dziecięca
  • Zdrowie publiczne

 

Pamiętajmy, że 41 specjalizacji jest dwumodułowa, a co za tym idzie, przez pierwsze lata wybór ogranicza się praktycznie do jednego z pięciu modułów podstawowych (czas trwania):

  • chirurgia ogólna (2 lata)
  • choroby wewnętrzne (3 lata)
  • otorynolaryngologia (2 lata)
  • patomorfologia (3 lata)
  • pediatria (3 lata)

 

No właśnie – “kwiatki”, “klasyki”, “podstawowy” – niejako przy okazji napomknąłem o najprostszych sposobach kategoryzowania specjalizacji. Za chwilę przedstawię mój prywatny podział, cechuje się on, tak jak jej właściciel, prostotą (zahaczającą o trywializm), ale i pragmatyzmem. I mam nadzieję, że choć trochę pomoże Wam w samookreśleniu się co do specjalizacji, jaką mielibyście rozpocząć.

 

ilu4a-jpg-5d8df8693f5f9.jpeg

Operatywa vs. leczenie zachowawcze

Najbardziej popularny sposób dzielenia lekarzy, często wykorzystywany nawet przez ludzi zawodowo niezwiązanych z medycyną. I całkowicie uzasadniony. W swoim wyborze za speckami chirurgicznymi, musisz przede wszystkim zadać sobie pytania czy:

  • Operowanie jest tym czymś, co Cię kręci? Czy masz miłe wspomnienia gdy czujesz zapach palonego mięsa?
  • Jesteś przyzwyczajony / nie przeszkadza Ci wielogodzinna praca w pozycji stojącej / zgarbionej = nieergonomicznej?
  • Jesteś osobą poukładaną i punktualną (ordynatorzy chirurgii nie lubią spóźnień, oj nie…)?
  • Masz nawyk zarówno wydawania poleceń jak i ich wypełniania? Organizacja bloku jest wyjątkowo zhierarchozowana i nie ma w niej miejsca dla wolnych strzelców i lekkoduchów!
  • Nie masz uczulenia na lateks / środki dezynfekcyjne – jeśli tak, to uwierz, proszę, że nie warto pakować się w pracę, która po kilkunastu latach uczyni z Ciebie kalekę…
  • Nawykłeś/aś do stresowych sytuacji w których ludzie krzyczą i przeklinają? Nie oszukujmy się – to, co mówi się o chirurgach, że w chwilach wzmożonego napięcia psychicznego posługują się słowami-powszechnie-uznanymi-za-obraźliwe-i-wulgarne, jest prawdą. Nie mówię, że wszyscy, nawet nie mówię, czy dużo. Ale zdarza się – i osoby o słabych nerwach nie mają czego szukać na bloku

Plusy bycia chirurgiem

  • Możliwość uzyskania wysokich zarobków. Zaznaczam – możliwość. Elita najlepiej zarabiających lekarzy w Polsce to właśnie lekarze specjalności zabiegowych, w tym np. anestezjologii.
  • Możliwość bycia chirurgiem :)
  • – w oczach pacjentów największym szacunkiem cieszą się właśnie chirurdzy, a miło jest być poważanym.
  • Specjalizacje zabiegowe w procesie leczenia cechują się bardzo prostolinijną zależnością przyczyna – skutek. Innymi słowy – jak coś spie***ysz, to trudno tego nie zauważyć. Nadciśnienie może być źle leczone latami, a cukrzyca niezdiagnozowana przez wiele wizyt a raczej łatwo zauważyć, że przypadkiem rozcięło się tętnice. A contrario: udana operacja daje niesamowitą satysfakcję i jest dowodem naszej skuteczności. Satysfakcja bezcenna. Za wszystko inne zapłacisz kartą masterkard.

Minusy jakie powinniście brać pod uwagę

  • Duże problemy z otwarciem specjalizacji – o ile na chirurgię ogólną zawsze znajdzie się miejsce w jakimś szpitalu powiatowym, o tyle niejednokrotnie słyszałem o zdesperowanych niedoszłych okulistach i urologach przez wiele lat próbujących uzyskać rezydenturą bądź etat, finalnie kończąc speckę na wolontariacie [Co stanowczo odradzam, o czym będę jeszcze pisał – dop. dumspiro.].
  • Znane szpitale kliniczne, instytuty etc. nierzadko mają najgorszą możliwą atmosferę pracy – dominuje wypaczona hierarchizacja, wskutek której młodzi rezydenci są lekceważeni, albo wręcz pomiatani.
  • Po osiągnięciu pewnego poziomu (powiedzmy, w okolicy 45-go roku życia), Twoje zdolności manualne zaczynają już tylko słabnąć, przez kolejne lata nadrabiasz to doświadczeniem, by pod koniec pracy osiąść w poradni lub gabinecie.
  • Jeśli jesteś kobietą i idziesz pracować do nieznanego wcześniej miejsca, prawie na pewno będziesz musiała pracować więcej niż inni by udowodnić swoją wartość. Zbywam milczeniem kwestię seksistowskich żartów i dzielenia się uwagami, gdzie kobieta powinna pracować
  • W przypadku poważnego wypadku wskutek którego macie okaleczone dłonie, Wasza kariera lega w gruzach (nie żeby internista nie potrzebował rąk, ale jednak).

Spokojnie vs. żywioł

Powyższy podział można też dodatkowo rozgraniczyć względem dynamiki pracy. Innymi słowy, uproszczony podział “chirurg-internista” nie mówi nam, kto ma bardziej stresujące dyżury. Kto grzecznie chodził na staż, ten wie, że na dyżurze internistycznym można stać (czyt. zapier***ać) więcej niż na, dajmy na to, chirurgii naczyniowej. Okulista ma stany nagłe (zwłaszcza w SOR) i szkło w oku pacjenta, ale jednak nie jest to na tej samej skali stresu co sepsa u 3-letniego dziecka przyjętego do pediatrycznej IP. Medycyna ratunkowa nie wykonuje operacji ani specjalistycznych zabiegów, a nie ma nic bardziej wymagającego natychmiastowego działania jak NZK… i tak dalej. Jeśli więc szczyt poruszenia emocjonalnego objawia się u Ciebie rozlaniem kawy na spodnie, rozważ specki typu patomorfologia, radiologia czy farmakologia.

ilu4b-jpg-5d8df8e2cf24e.jpeg

Klub BPIiP

Wszystkie egzaminy zaliczone w zerowym terminie? Na półce stoi świeżutki Szczeklik 2014 a na aukcji allegro sprzedajesz właśnie tego z 2013? Potrafisz obudzony o 2giej w nocy (bo o północy jeszcze siedzisz i czytasz) wymienić wszystkie czynniki dużego ryzyka powikłań zakrzepowo-zatorowych wymagające kontynuacji leczenia przeciwzakrzepowego w czasie zabiegu implantacji układu stymulującego/resynchronizującego? Gratulacje, trafiłeś/aś do ekskluzywnego klubu BPIiP: Biednej, Pieprzonej Interny (i Pediatrii).

Z interną / pediatrią w Polsce jest coś nie tak. Serio. Jest to (traktując zbiorczo wszystkie podspecjalizacje) specka z jednym z najtrudniejszych możliwych egzaminów (wierzcie, że LEP/LEK to egzamin gimnazjalny), zdobycie (przynajmniej dotychczas) tytułu specjalisty oznaczało praktycznie kilkanaście lat pracy, a jednocześnie jest to najmniej doceniany zawód. I to zarówno przez pacjentów, jak i innych lekarzy – tak organizacyjnie, jak i budżetowo. I wielka szkoda.

Minusy specjalizacji internistycznych

  • Po 6 latach specjalizacji (mówię o module 2x choroby wewnętrzne) i 10 latach praktyki wciąż jesteś dla pacjenta “lekarzem ogólnym” od wystawiania skierowań.
  • Stosy zaległych historii chorób piętrzą Ci się pod biurkiem aż się z nim zrównują. Przynajmniej jest gdzie łokieć oprzeć. A tak na serio: MZ i jego sidekick, NFZ, funduje coraz głupsze wymagania dotyczące prowadzenia dokumentacji i ogólnego workflow, które już niedługo zakończy się rysowaniem szlaczków za pomocą kredek – uwaga! Za zły szlaczek kara umowna 200 zł!!!
  • Jesteś Głównym Konsultantem od Wszystkiego w szpitalu. Also, jeśli to szpital powiatowy bez innych oddziałów wewnętrznych – jesteś jedyną osobą potrafiącą zinterpretować EKG. No, może poza stażystami podyplomowymi.
  • O ile nie jesteś dostatecznie zaradny/a życiowo, Twoje zarobki nie rosną diametralnie wraz ze zdobywaniem kolejnych literek przed nazwiskiem (no chyba, że mówimy o bogatym zamążpójściu, badum dum tsss) – szpitalna pensja internisty urąga wszelkiemu poczuciu przyzwoitości.
  • Plus / minus: Bardzo szybko jesteś rzucany/a na głęboką wodę – o ile chirurg z reguły długo stoi przy stole jako trzeci operator (zaraz za plecami instrumentariuszki), o tyle internista z racji permanentnego deficytu jego usług pierwszego dnia rezydentury jest witany słowami “Super że jesteś, sala nr 3 jest Twoja, pamiętaj też, że masz dyżur w przyszły czwartek”.

Plusy

  • Jesteś internistą. Wiesz wszystko, każdy się Tobie podlizuje jak chce porady :)
  • Dużo mądrych i grubych książek ładnie wygląda na półce w Twoim pokoju.
  • Masz dożywotnio zapewniony fach. Nie ma takiego miejsca w Polsce (i na świecie), gdzie nie byłbyś potrzebny – może niekoniecznie priorytetowo, może nie zawsze za astronomiczne stawki, ale pracę zawsze znajdziesz.
  • Możesz pracować praktycznie tak długo, jak umiesz się podpisać – wiek nie ogranicza Twoich możliwości, a wręcz dodaje Ci prestiżu.
  • Jeśli swędzą Cię ręce do manualnej pracy, zawsze możesz wyszkolić się w zabiegach endoskopowych, które są namiastką chirurgii.
  • Trudno narzekać na rutynę w tym fachu.
  • Dzięki specjalizacjom modułowym masz ułatwione ścieżki dalszego rozwoju, co umożliwia zdobywanie kolejnych specjalizacji w przeciągu życia – np. 2x choroby wewnętrzne + pulmonologia + alergologia, przez 15 lat pracy w tej samej klinice
  • Plus / minus: Przychodzi do Ciebie cała masa przedstawicieli handlowych (z racji używania dużo większej ilości leków niż w chirurgii) oferujących kursy i szkolenia a także udział w badaniach klinicznych.

Specjalizacje mocno skonkretyzowane / specjalizacje dziwne / specjalizacje nowe

Balneologia? Toksykologia kliniczna? Audiologia i foniatria? Czemu nie, ale musisz pamiętać o jednym – albo masz zaklepane gdzieś miejsce, albo nie ryzykuj. Co roku jest na nie zaledwie kilka miejsc szkoleniowych na całą Polskę i to przeważnie w trybie pozarezydenckim. Jeśli nigdy nie miałeś większej styczności z pracą lekarza – mikrobiologia, albo nie wiesz jak wygląda typowy dzień specjalisty medycyny pracy – nie wybieraj na próbę. Dostaniesz się tylko, jeśli będziesz jedynym/ą chętnym/ą (co czasem faktycznie się zdarza) i nawet jeśli – tylko zniechęcisz się do medycyny. Rezydentura to nie wybór miejsca praktyk wakacyjnych – tu dużo trudniej raz podjęte decyzje odkręcić (choć nie mówię, że jest to niemożliwe). Jeśli nie wiesz, wybierz coś bardziej ogólnego. Jeśli coś Cię interesuje – zagadaj kogoś i spróbuj pochodzić na zasadzie wolontariatu przez kilka dni, patrząc się innym przez ramię – nie zaszkodzi, a może pomóc w wyborze.

Co do nowych pomysłów Bartka w postaci stworzenia pierdyliona specjalizacji dziecięcych powiem jedno – nie wiem, co konkretnego dla niego zrobił, ale wiem kto to zrobił. Ja na Waszym miejscu nie wybierałbym się na nie i w przypadkach niepewnych stawiał na sprawdzonego konia. Jeśli chcecie być pediatrami, zostańcie pediatrami. Po prostu. Jeśli potem w Waszej pracy zajdzie potrzeba posiadania tytułu specjalisty nefrologa dziecięcego nerki lewej to będziecie mieli jeszcze szansę to dorobić. A być może za 5 lat zmienią to jeszcze raz. Poza tym pozostaje jeszcze kwestia uznania tytułu specjalisty w UE i innych krajach – i z tego co wiem, nie bardzo wiedzą jak ugryźć taki temat.

Obawy

Każdy z Was ma jakieś obawy związane ze swoim wyborem. Jedni od zawsze byli pewni, że zostaną ortopedą i martwią się tylko o to, czy się dostaną. Inni wciąż niewiedzą, czy wolą leczyć zaćmę czy stwardnienie rozsiane. Dla Was wszystkich mam prosty przekaz: będzie dobrze. Serio.

Macie przed sobą setki możliwości – mniej lub bardziej możliwych do zrealizowania – i jest to prawdziwy luksus, luksus wyboru. Jedno jest pewne – jesteście lekarzami. Możecie machnąć ręką na specjalizacje i leczyć w przychodni, szpitalu powiatowym czy prywatnym gabinecie. I jeśli robicie to dobrze nie jest to żadną ujmą. Rozumiem przeświadczenie, że w obecnych czasach bez tytułu jak bez ręki, ale z drugiej strony każdy z nas zna tego lekarza, który wciąż podbija się pieczątką z li tylko nr PWZ – a szanujemy i podziwiamy go – bo jest dobry.

I tego przede wszystkim Wam życzę – by za parę lat ktoś o Was tak pomyślał, bez względu na to czym będziecie się zajmować.

Przeczytaj również

Musisz się zalogować

Dodawanie komentarzy jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się
Wczytywanie komentarzy

Ta strona korzysta z ciasteczek, a także ma określoną politykę prywatności. Dowiedz się więcej. 

Rejestracja grafika

Ta akcja wymaga zalogowania

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się