Zagubiony Raport: Rezydentury Wiosna 2014

Zagubiony Raport: Rezydentury Wiosna 2014

0 komentarzy

Ministerstwo Zdrowia ogłosiło niedawno liczbę przyznanych miejsc rezydenckich dla lekarzy i lekarzy dentystów, którzy rozpoczną specjalizację na podstawie postępowania kwalifikacyjnego przeprowadzanego w terminie 1-31 marca 2014 r. Już krótki rzut okiem na dostępne na stronie MZ pdf-y pozwala stwierdzić, ze zapowiadane ostatnio głośno plany zmniejszenia kolejek do specjalistów poprzez zapewnienie miejsc szkoleniowych można włożyć między bajki, a łaskawie rzucony na stół trzos pełen jest raczej miedziaków niż złota. Przyjrzyjmy się zatem szczegółowo, komu i gdzie przyznano najwięcej miejsc rezydenckich.


Szczegółowe zestawienie danych dot. przyznanych miejsc rezydenckich w postępowaniu kwalifikacyjnym przeprowadzonym w marcu 2014:
POBIERZ


Przede wszystkim – dzieci

Najwięcej miejsc przyznano w tej sesji pediatrii i neonatologii. O ile to pierwsze wpisuje się w utrzymujący się od niedawna trend, o tyle przyznanie aż 21 miejsc dla neonatologii zdaje się być rekompensatą za poprzednie „rozdania” – na jesień 2013 neonatologia była dopiero na 13-tym miejscu na liście najlepiej zaopatrzonych specjalizacji.
Dla przypadkiem niewiedzących: Pan Minister Bartosz Arłukowicz jest lekarzem pediatrą. Przypadek?

Poniżej zamieszczam zestawienie pierwszej piątki najlepiej obsadzonych miejsc:

Specjalizacja liczba przyznanych miejsc % całości
Pediatria 29 5,8
Neonatologia 21 4,2
Ex aequo: Anestezjologia, Chirurgia ogólna, Choroby wewnętrzne, Kardiologia, Medycyna ratunkowa, Medycyna rodzinna, Ortopedia, Psychiatria, Rehabilitacja medyczna 16 3,2
Neurologia 15 3
Ex aequo: Choroby zakaźne, Patomorfologia, Psych.dziec. 14 2,8

Przede wszystkim – bieda

Ogólnie rzecz mówiąc, opublikowaną przez MZ listę można posumować krótko: bieda. I szybko dodać: jak zwykle. To, czy gdzieś zostaną przyznane co najwyżej dwa miejsca, a gdzie indziej jedno lub żadne, świadczy najlepiej o tym, że miejsc jest generalnie mało – łącznie 500.
Rozdanie wiosenne nigdy nie było rogiem obfitości, ale np. w 2013 było przyznanych 536 miejsc, więc suche liczby przeczą temu, co obiecują nam różne gadające głowy.

Te 500 miejsc rozkłada się na 16 województw w sposób dosyć przewidywalny: jak zwykle na pierwszym miejscu plasuje się Mazowsze, a za nim: łódzkie, śląskie i wielkopolskie. Względem zeszłego roku los był mniej łaskawy dla województwa małopolskiego – poprzednio otrzymało 42 miejsca, teraz tylko 34.

Poniżej przedstawiam szczegółowy rozkład miejsc względem województw:

Województwo liczba przyznanych miejsc % całości
MAZ 44 8,8
ŁÓD 42 8,4
ŚLĄ 38 7,6
LUBEL 37 7,4
WIEL 36 7,2
K-P 34 6,8
MAŁ 34 6,8
POM 31 6,2
DOL 29 5,8
Z-P 29 5,8
ŚWIĘT 27 5,4
PODL 26 5,2
PODK 25 5
LUBU 24 4,8
W-M 24 4,8
OPO 20 4

Białym krukom lepiej

Do ciekawych wniosków można dojść patrząc na ilość przyznanych miejsc dla specjalizacji mocno hermetycznych i zawsze słabo zaopatrywanych. Do takowych od wielu lat niezmiennie zalicza się m.in: okulistyka, dermatologia, urologia, neurochirurgia etc. Biorąc dla porównania sesję jesienną z 2013 roku, można zauważyć, że przyznanych miejsc jest równie mało w wartościach bezwzględnych. Weźmy pod uwagę np. okulistykę: obecnie – 13 przyznanych miejsc, co stanowi ~2,6% z całości. Zeszłej jesieni miejsc było co prawda 38, ale w sumie przyznano wtedy ich łącznie 2464, więc 38/2464 = 1,5%! Inny przykład: dermatologia. 2014 – 6 przyznanych miejsc (1,2%). Jesień 2013… tylko 11 miejsc, co stanowiło 0,4% całości! Można więc w cudzysłowie powiedzieć, że relatywnie liczba miejsc specjalizacji deficytowych uległa zwiększeniu!

Kula śniegowa

Liczba przyznawanych miejsc rezydenckich w zestawieniach rocznych nie rośnie jakoś diametralnie na przestrzeni lat. A już na pewno nie rośnie względem oczekiwań. Polska ma jeden z najniższych w Europie wskaźników ilości lekarzy na 1000 mieszkańców – 2,11 w 2009. Przed nami jest nawet Uzbekistan (2,56). Tak zwany „Zachód” ma wskaźnik grubo powyżej 3, np. Szwecja (3,87), Niemcy (3,61), a rekordzistą jest Grecja (6,11!). Innymi słowy – lekarzy brakuje i to brakuje coraz bardziej, bo coraz śmielej emigrujemy. A Ci, co wyjadą, pomimo wcześniejszych zapowiedzi, wcale nie wracają. MZ, NFZ i rząd radośnie bawi się pętlą powoli zaciskającą się na ich szyi, próbując wprowadzać metody ratunkowe tyle doraźne, co głupie – „lojalka” po studiach czy brak akredytacji specjalizacji za granicą (np. neonatologia). Może po prostu zabronić lekarzom przekraczania granicy?

Przeczytaj również

Musisz się zalogować

Dodawanie komentarzy jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się
Wczytywanie komentarzy

Ta strona korzysta z ciasteczek, a także ma określoną politykę prywatności. Dowiedz się więcej. 

Rejestracja grafika

Ta akcja wymaga zalogowania

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się