protest lekarzy

Głodni bogowie, czyli to nie jest kraj dla zdolnych ludzi - protest lekarzy

12 komentarzy

Cześć, jestem Magda, jestem studentką 5. roku kierunku lekarskiego. Moje życie uległo zmianie, odkąd dwa lata temu zrozumiałam, że moja medyczna przyszłość powinna mnie interesować i zaczęłam z pełną uwagą przyglądać się działaniom powstającego wtedy Porozumienia Rezydentów. Od tygodnia niemalże mieszkam w szpitalu przy ul. Żwirki i Wigury. Nawet Google Maps zaproponowało mi, bym zatwierdziła tę lokalizację jako „dom”.

Gdy w mojej dorywczej pracy poprosiłam o podwyżkę, a praca jest kreatywna i wymaga sporego zaangażowania, usłyszałam, że przecież po studiach i tak będę zarabiać mniej, więc nie powinnam narzekać. Badum tss. Pochodzę z małej wioski w Bieszczadach. Chociaż zawsze byłam jedną z najlepszych uczennic, patrząc na to dzisiaj widzę, że skończyłam „najgorzej”. Jestem prawdopodobnie jedyną osobą, która ma wykształcenie wciąż średnie i do tego utrzymuje ją mama. Moi rodzice ciężko pracują, bym mogła studiować w dużym mieście, nie mogę pozwolić sobie na pracę na pełen etat, a praca „w zawodzie”, którą mogę wykonywać to rejestracja pacjentów w prywatnej przychodni. Znajomi z gimnazjum opowiadają o swoich rodzinach, samochodach i budowanych domach. Co prawda część z nich wyjechała za granicę, ale udało im się ułożyć życie „po dorosłemu”. Mój status od wielu lat nie uległ zmianie. Gdy w mojej dorywczej pracy poprosiłam o podwyżkę, a praca jest kreatywna i wymaga sporego zaangażowania, usłyszałam, że przecież po studiach i tak będę zarabiać mniej, więc nie powinnam narzekać. Badum tss.

Przeczytaj również

Ta strona korzysta z ciasteczek, a także ma określoną politykę prywatności. Dowiedz się więcej. 

Rejestracja grafika

Ta akcja wymaga zalogowania

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się