Rozmowa z dr Bartoszem Fiałkiem, reumatologiem, szefem regionu kujawsko-pomorskiego OZZL

Rozmowa z dr Bartoszem Fiałkiem, reumatologiem, szefem regionu kujawsko-pomorskiego OZZL

0 komentarzy

B. F.: Nie widzę dla siebie miejsca w obecnej strukturze

- Czy pańskie odejście z Prezydium Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy i Oddziału Terenowego OZZL Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im. J. Biziela w Bydgoszczy to wyraz protestu? 

Formalnie nie odchodzę, lecz przestaję być aktywny w tych strukturach. Decyzję o wycofaniu się podjąłem po zakończeniu sprawy sądowej dotyczącej łamania praw pracowniczych w szpitalu, w którym pracowałem. W dalszym ciągu będę aktywnie pełnić funkcję przewodniczącego regionu kujawsko-pomorskiego OZZL, gdyż mam pewne zobowiązania. Nie będę aktywnie działał jako członek zarządu krajowego, dopóki nie zmieni się podejście do działania. Odchodzę także ze struktury szpitalnej. Moja decyzja to protest przeciw pozostawieniu mnie samego podczas rozprawy sądowej. Mojemu pełnomocnikowi wypadła losowa sprawa i wiedziałem, że nie dotrze, ale miałem nadzieję, że będę mógł liczyć na wsparcie kogoś z Zarządu Krajowego OZZL. Tak się niestety nie stało. Przewodniczący ZK OZZL, Krzysztof Bukiel się tym nie zainteresował. W mojej ocenie jest to niedopuszczalne, ponieważ to nie była sprawa personalna, a dotyczyła praw pracowniczych i bezpieczeństwa pacjentów. OZZL zbagatelizowało tę sprawę. Rozgoryczenie, które odczuwam z tego powodu, sprawiło, że nie chcę aktywnie działać na rzecz tej struktury, w jej obecnym kształcie. Uważam, że prawa pracownicze to kwestia, o którą związkowcy powinni walczyć, a nie milczeć i chować głowę w piasek. 

- „Nie warto działać na rzecz organizacji, tym bardziej, kiedy ma Cię ona zwyczajnie w dupie. No, ale skoro przewodniczący zajmuje się katolicyzacją, aborcją i negowaniem powagi pandemii COVID-19, to trudno liczyć na kogokolwiek. Odchodzę" – napisał pan na swoim profilu na Facebooku. Odchodzi pan w atmosferze konfliktu?

Nie, w żadnym wypadku. Moja wizja bycia związkowcem wydaje się być inna, aniżeli wizja obecnego przewodniczącego i są to tak różne spojrzenia, że nie wyobrażam sobie dalszej współpracy. Podkreślam jeszcze raz, że ja przeszedłem przez całą ścieżkę formalnoprawną, aby pokazać, że lekarz nie musi być na przegranej pozycji w razie sporu z pracodawcą, że nie musimy jako środowisko lekarskie godzić się na nieakceptowalne traktowanie przez przełożonych. Wyrok to potwierdził. Dyrektor ds. lecznictwa stracił swoją funkcję, został uznany winnym i dodatkowo został ukarany karą upomnienia. Jest ona według mnie zbyt niska, ale ją respektuję. Pokazałem, że można doprowadzić do prawomocnego skazania osoby, która postępuje niegodnie. To ogromny sukces OZZL, a informacje o całej sprawie, w tym jej pozytywnym dla środowiska zakończeniu, w ogóle się nie pojawiły, jakby sprawy nie było. 

- Czy wróci pan kiedyś do OZZL?

Po co aktywnie działać, narażać swoją karierę zawodową, skoro organizacja jako całokształt działa pozornie lub wcale? Jako OZZL, bo w końcu jestem członkiem i czuję się również za nasz wizerunek odpowiedzialny, w ciągu ostatniego roku nie zrobiliśmy niczego istotnego. Uważam, że jako reprezentatywna organizacja lekarska, polegliśmy. Mamy wiele do wprowadzenia, do wywalczenia, ale musimy mówić jednym głosem, razem. Aby dokonać czegoś wielkiego, należy połączyć siły w środowisku lekarskim. Takim ruchem pokażemy, przede wszystkim decydentom, że jesteśmy solidarni i zdeterminowani, aby walczyć o poprawę jakości w ochronie zdrowia, o lepsze warunki pracy i wynagrodzeń lekarzy. Tymczasem większość młodych lekarzy z przynależności do OZZL rezygnuje. Proszę spojrzeć na ostatni trend: Porozumienie Rezydentów działa osobno, ostatnio powstał kolektyw Porozumienie Chirurgów – SKALPEL, który również idzie swoją ścieżką, poza OZZL. Wszystko wskazuje na to, że długoletni liderzy muszą zwolnić miejsce nowym, aktywnym związkowcom, aby spróbować ponownie współpracować. Bez wspólnych działań, o żadnych spektakularnych zmianach, nie ma mowy.

- Środowiska medyczne są wyraźnie podzielone, nie współpracują. Każda z grup osobiście chodzi do ministra i załatwia swoje sprawy. Nie tak to powinno wyglądać.

Niestety, ale tak to na co dzień wygląda. Każdy chce dla siebie wykroić kawałek tortu. To pokazuje, że nie potrafimy się porozumieć między sobą, ważniejsza jest rywalizacja i to, kto najwięcej wygra dla lekarzy i komu będziemy za to dziękować. To ogromna porażka. Nie widać fundamentów gry zespołowej.

- Ma pan pomysł jak poprawić sytuację w OZZL?

Każda struktura wymaga zmian. Widać, przede wszystkim po uzwiązkowieniu, że dotychczasowa formuła OZZL wyczerpała się. Należy przede wszystkim pokazać innym lekarzom, jakie są zalety bycia członkiem naszego związku zawodowego. Obecnie do OZZL należy ok. 10 proc. wszystkich lekarzy, co pokazuje, że cała reszta ma gdzieś tę organizację. To pokazuje, że tak naprawdę, realnie, mało znaczymy. Lider związku powinien wychodzić do lekarzy, pokazywać, dlaczego warto się do nas zapisać i brać udział w organizowanych przez nas akcjach, a tymczasem nasz przewodniczący, jak donoszą lekarze, jest niedostępny. Trzeba również mieć się zwyczajnie czym pochwalić, natomiast w ostatnim czasie, poza tzw. protestem rezydentów, żadnym osiągnięciem nie możemy się pochwalić. Jestem chętny i gotowy, aby dalej działać, poprawiać warunki pracy lekarzy, walczyć o respektowanie praw pracowniczych, ale wiele musi się zmienić, abym wrócił do mojej wysokiej aktywności. OZZL wymaga diametralnych zmian. Jeśli nie zmieni się przewodniczący, nic się nie zmieni. 

- Dostał pan propozycje pracy w swoim regionu?

Z oczywistych względów nie otrzymałem żadnej ciekawej oferty w województwie kujawsko-pomorskim. Musiałem szukać pracy w innym miejscu. Wyprowadzam się z Bydgoszczy. Przenoszę się do szpitala w Płońsku, gdzie od 1 października zaczynam pracę. Ponadto, jak wspomniałem na wstępie, będę w razie potrzeby pomagał lekarzom z Kujaw i Pomorza w ramach stanowiska przewodniczącego regionu kujawsko-pomorskiego OZZL.

 

Tagi:

Przeczytaj również

Musisz się zalogować

Dodawanie komentarzy jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się
0 komentarze

Bądź pierwszym, który skomentuje.

Ta strona korzysta z ciasteczek, a także ma określoną politykę prywatności. Dowiedz się więcej. 

Rejestracja grafika

Ta akcja wymaga zalogowania

Rejestracja

Masz już konto?

Zaloguj się